Zapomniana historia: Mnisi z Góry Synaj przeciwko wspólnej modlitwie z JP2 + komentarz

Posted: 12/08/2013 in ekumenizm

Kulminacyjny punkt 3-dniowej wizyty Jana Pawła II w Egipcie w 2000 roku miał niespodziewany dla obserwatorów przebieg: podczas pobytu papieża w monasterze św. Katarzyny na górze Synaj w dniu 26 lutego arcybiskup Damianos, głowa lokalnej Cerkwi autonomicznej, pomimo, że wraz z mnichami podjął gościa z serdecznością (sami mnisi np. pomagali 79-letniemu papieżowi w wejściu po stopniach na podium), nie przyjął propozycji wspólnej z nim modlitwy mówiąc: – Nie jest to możliwe, jest to wbrew naszemu prawu kanonicznemu. Dodał, że jedność w wierze, której brak, jest warunkiem wspólnej modlitwy. Stwierdził, że jedność między prawosławiem i rzymskim katolicyzmem „jest możliwa, ale byłby to cud”. – To nie jest czas, ani miejsce na dyskusje o ogólnochrześcijańskiej jedności czy jedności monoteistycznych religii – kontynuował. Arcybiskup wyraził także swój dystans wobec form dialogu, które mogłyby sugerować, że wszystkie religie są sobie równe.

Ostatecznie liturgia słowa pod przewodnictwem Jana Pawła II odbyła się poza murami monasteru, w przyległym ogrodzie oliwnym, bez udziału prawosławnych mnichów. Watykańskie media nie skomentowały stanowiska zajętego przez arcybiskupa Damianosa. Wiadomo, że opór mnichów uniemożliwił również zorganizowanie przez Rzym międzyreligijnego spotkania na górze Synaj. Jan Paweł II zawarł w swojej homilii aluzję do tego faktu, mówiąc że wiatr z góry Synaj, jako znak od Boga, „niesie usilne zaproszenie do dialogu między wyznawcami wielkich religii monoteistycznych”.

Na pierwszym zdjęciu Jego Eminencja Damianos I, Arcybiskup Synaju, Faranu i Raify w objęciach papieża „tysiąclecia” Jana Pawła II.

Na poniższym zdjęciu JP2 przegląda rękopisy znajdujące się w monasterskiej bibliotece na Synaju, z prawej strony stoi arcybiskup Damian.  

Źródło: fb-PPE

List prawosławnego wyznania archimandryty Adriana byłego spowiednika na Górze Synaj[*].

[fragmenty]

3. Zajęcie Góry Synaj przez ekumenizm.

W przeciągu trzydziestu lat, wiernie służyłem świętemu Monasterowi pw. św. męcz. Katarzyny na Górze Synaj. Wypełniałem szereg posług kapłańskich, posługiwałem jako spowiednik (ojciec duchowy), byłem psalmistą i milczącym w świętej pustelni świętych prepodobnych męczenników Galaktiona i Epistimii.

Wiele lat cierpiałem te zbezczeszczenia i poniżenia, które konstantynopolitański Patriarchat nanosił nieskazitelnej Chrystusowej Oblubienicy , Świątobliwemu Prawosławiu!

Dopuszczałem do czasu [cerkiewną] „ekonomię”, oczekując – na marne – pokajania odnowieńców i powrotu ich na prawidłową drogę. Jednak, duch heretyckiego ekumenizmu przeniknął do szpiku kości nie tylko fanariockich kleryków, lecz, niestety i duchowieństwo innych Prawosławnych Lokalnych Cerkwi, nie omijając i oficjalną Helladzką Cerkiew.

Arcybiskup i igumen świętego Monasteru na Synaju, Jego Ekscelencja Damian, niestety, również zaraził się szkodliwym mikrobem ekumenizmu. On zerwał eucharystyczną jedność z jerozolimskim patriarchą Diodorem, gdy tylko postanowił o tym, tak zwany „Wielki i Rozszerzony Synod” w Fanarze w lipcu 1993 roku, który to rozpoczął prześladowania na Jego Eminencję.

Tym sposobem, arcybiskup Damian przyłączył się do grupy papieżofilów i miłośników protestantyzmu, modląc się wraz z nimi i pomagając im w ekumenicznej apostazji.

Nie tylko ja osobiście lecz i inny ojcowie monasteru, oddzielnie i soborowo, napiętnowali jego, udowadniając, że my nie możemy przyjąć wspólnych modlitw z odnowieńcami i przyjaciółmi heretyków. Mimo to, on nie zechciał zrozumieć. On kontynuował i nadal kontynuuję z odkrytą głową (15 Kanon Dwukrotnego Soboru) głosić słowem i czynem wszystko to, co naucza i czyni łacinomędrkujący patriarcha Konstantynopola Bartłomiej i wszyscy jednomyślni z nim. Mało tego, on jawnie i w niegodny sposób ubliża duchowego ojca świętego monasteru św. Katarzyny, Jego Eminencję Patriarchę Diodora.

Myśmy demaskowali, strasznie błądzącego arcybiskupa Damiana za jego bezprawne zaprzestanie wspominanie imienia Jerozolimskiego patriarchy, ponieważ obowiązkiem każdego żyjącego w monasterze – wspominać według Reguły imię Zwierzchnika Św. Miasta Jerozolimy, gdyż od swego powstania święty monaster pw. św. Katarzyny duchowo podlega jerozolimskiemu Patriarchatowi. Lecz, to wszystko było na marne!

4. Zerwanie mych kontaktów z prawosławnymi ekumenistami.

(…) Moja dusza ubolewa, ukochani w Bogu bracia, ojcowie i dzieci, gdyż Świętemu Prawosławiu ekumenicznym mieczem jest obcinana głowa. Świętość oddana psom i klejnoty są deptane przez świnie.

Opuściłem cichą przystań świętego monasteru św. Katarzyny i wyszedłem na trud, gdyż nie mogłem postąpić inaczej.

Prawosławie w niebezpieczeństwie; Bogobojność – nasza Matka – jest ganiona; Wiara, przekazana nam od Świętych Ojców, jest sprzedawana. Jak mogłem to ścierpieć, kiedy przez całe me życie po dziś dzień walczyłem za Prawosławie?

(…)

Dzień Świętej Pięćdziesiątnicy

6 czerwca 1994 według kalendarza Ojców

+ Archimandryta Adrian 

___________

[*] – List opublikowany w języku greckim w gazecie Χριστιανική (№ 466/780/20.10.1994) w formie oddzielnej broszury, oraz w periodyku  Ἅγιος Κυπριανὸς № 260/ maj-czerwiec, 1994, str. 262.

_____ + + + _____

KOMENTARZ PP

Historia Cerkwi zna wiele przykładów, kiedy to herezjarchowie w niewygodnych dla nich momentach udawali, że wyznają tak jak prawosławni. Wystarczy zajrzeć choćby do żywotu św. Maksyma Wyznawcy,  który również zwracał na fałszywość zawierzań herezjarchów.

Władyka Damian nigdy nie był otwartym przeciwnikiem ekumenizmu. Z jego monasterskiej kancelarii nie wyszedł ani jeden list demaskujący błędy ekumenizmu, a co już dopiero ostrzegający wiernych przed zgubnością tej herezji.

W czasie przebywania pierwszego światowego herezjarchy, – papieża Jana Pawła II  w monasterskiej cerkwi na Synaju; tamtejsi mnisi przynieśli papieżowi dla oddania czci, relikwie świętej męcz. Katarzyny. Papież najpierw pobłogosławił (sic!) relikwie a następnie pocałował je.

Arcybiskup Damian przyłączył się do niekanonicznych postanowień Synodu patriarchy Bartłomieja, który wszelkimi sposobami walczył z jedynym antyekumenicznym patriarchą Diodorem I. Ojciec Adrian nie mogąc zgodzić się na takie poczynania igumena monasteru, zerwał z nim jedność i w 1994 r., dołączył do monasterskiego bractwa z Monasteru św. Cypriana i Justyny w Fili (Attyka).

Jest takie zjawisko – idealizacja, – kiedy to człowiek bardzo chce wierzyć, że czarne wcale nie jest takie czarne i tym samym wybiera, a raczej dobiera, sobie to, co jest wygodne i przyjemne dla sumienia.

Komentarze
  1. Paweł Jerzy pisze:

    „Nie jest to możliwe, jest to wbrew naszemu prawu kanonicznemu. Dodał, że jedność w wierze, której brak, jest warunkiem wspólnej modlitwy”.
    No proszę. Dało się nie modlić z heretykami? Dało. A dziś do cerkwi są zapraszani nie tylko heretycy z kościoła rzymskiego ale również protestanci w garniturach. Są zapraszani nawet do cerkwi, które noszą wezwanie Bogurodzicy, której oni nie uznają.

    • Za to zezwolił na użycie prawosławnego wizerunku Synaju, oraz swej osoby dla propagandy ekumenizmu…
      JP2 nie musiał się tym brakiem chęci do wspólnej modlitwy zbytnio przejąć. Ekumeniści dobrze wiedzą, że najpierw trzeba na nowo wychować (przerobić, zwieść) prawosławny naród a dopiero potem ogłosić jedność by wspólnie się komunikować z jednego ołtarza.
      Świadczy o tym pewien francuski dokument: TEKST TUTAJ

  2. turysta pisze:

    Natomiast w środku monasteru jest… meczet.

  3. brak pisze:

    GaduGadu ale wyobraźmy sobie zakon katolicki, ortodoksyjny który mówiłby to samo tylko w drugą stronę – i co wtedy? Problem polega na tym, że jedni zostali wychowani w wierze wschodniej, drudzy zachodniej a prawdy tak naprawdę nikt nie zna – albo nie liczni. Wiarę można jedynie przyjąć, aby ją poznać musiałby Bóg posłać anioła, Matkę Bożą itp. Bo jak taki człowiek może zweryfikować 2000 lat, wszelkie spory, zawirowania, rozłamy, dogmaty. Dlatego troszkę bawi mnie ta cała spinka, o prawdziwość wiary. Oczywiście ekumenizm w wydaniu, przymknij oko to jakiś żart i nonsens. No ale czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość będzie.

    • Jeśli człowiek szczerze i całym swym sercem stara się żyć według Ewangelii, to Bóg takiego nakieruje tam gdzie jest zbawienie.

      Królestwo Niebieskie zdobywa się siłą, – jak mówi Pismo Święte – inaczej trudem, potem.

      Z doświadczenia wiem, że wystarczy chęć i modlitewna prośba o pomoc i Łaska Ducha Świętego już zacznie działać.

      • brak pisze:

        PP, nawet gdyby odbyło się objawienie prawdy przez Ducha Św., Anioła, czy Matkę Boską to i tak człowiek nie jest wstanie z pewnością stwierdzić, że to Bóg ich wysłał z orędziem. Dobrze wiesz, że nawet pustelnicy pierwszych wieków byli bardzo często zwiedzeni a żyli blisko Boga. A w samych „skupiskach” pustelników żyło ich po kilka tysięcy. Więc dramat człowieka polega na tym, że niczego nie może być pewny. I w tym momencie nadmienić a zarazem dodać, że na tym polega prawdziwa wiara w sensie praktycznym, aby nie oczekiwać niczego, żyć dobrze, znosić trudy, wszelkie projekcie zmysłów i widziadeł odrzucać.

      • Nie miałem na myśli objawień i widziadeł.
        Łaska Ducha Świętego działa i bez tego. Na przykład nieprawosławny chcący żyć w Chrystusie nieoczekiwanie styka się z Prawosławiem. Czy to poprzez zetknięcie się z prawosławną literaturą, czy to poprzez osobisty kontakt. I w taki sposób też działa przyzywająca Łaska Ducha Świętego. Dając takiej osobie szansę poznania i zetknięcia się z Prawdą. Jeśli człowiek modli się słowami: „nie moja, lecz Twoja wola nie będzie..”, oraz szczerze oczekując i pragnąc zbawienia, to Bóg na pewno pomoże takiemu człowiekowi.

        Człowiek nie może być pewnym tego, że się zbawi. Ale musi być pewnym tego, że prawidłowo wyznaje swą wiarę. Przykład pewnego pustelnika, którego jego współbracia oskarżyli o schizmę i herezję. Myślę, że wiesz o jakim przykładzie mówię, więc nie będę go tutaj opisywał.
        Pozdr.

    • anyvip pisze:

      brak pisze:
      ” Wiarę można jedynie przyjąć, aby ją poznać musiałby Bóg posłać anioła, Matkę Bożą itp.” 27 „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! 28 Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. 29 Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” 30 „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. 31 Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”»11.Bogacz i ubogi Łazarz Ewangelia wg Św.Łukasza, 16, 19-31.
      „Oto siewca wyszedł siać. 4 A gdy siał, niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. 5 Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. 6 Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. 7 Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. 8 Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. 9 Kto ma uszy, niechaj słucha!”.Przypowieść o siewcy Ewangelia wg Św.Mateusza 13, 1-9.

      • brak pisze:

        antyvip, dobrze, że przytoczyłeś owe wersety, problem w tym, że św. Łukasz był na innym poziomie niż MY. Zadam ci proste pytanie ile znasz w swoim kręgu osób które mogłyby rozsądzać czy to co hipotetycznie byś przyjmował, pochodziłoby od Ducha Św. ? Jeśli Paisjusz Wieliczkowski, nie znalazł w świecie, JEDNEGO PRAWDZIWEGO STARCA. Możemy nawet założyć, że jest kilku – kilkunastu na cały świat. Tylko co taki typowy wierny może w takiej sytuacji zrobić, jeśli nie może odróżnić „prawej ręki od lewej” – jeśli nawet czytając pisma starców, może popaść w błąd.

        Nie opuszcza mnie myśl, że z wielu pism które przeczytałem, przyszli święci lub wielcy starcy, uciekali od wszelkich nadprzyrodzonych rzeczy np: poddając próbie owe myśli np: przez okres 2 lat a nawet dłużej aby nie zostać zwiedzonym. A jak wiemy trudzili się oni przez wiele lat swojego życia. Ale mógłbyś powiedzieć, że wiele cudów odbywało się z ich udziałem, tylko wiele osób nie bierze pod uwagę jaki oni mieli stosunek do siebie, do tego co się działo.

  4. In hoc signo vinces pisze:

    Jak interpretować fakt, że w Ziemi Świętej w jerozolimskiej Bazylice Zmartwychwstania (prawosławnej) mają swe kapliczki inne konfesje? W kapliczkach tych odprawiają swoje nabożeństwa i się modlą.
    I najciekawsze: (prawie) wszystkie konfesje modlą się i odprawiają liturgie lub msze na Grobie Pańskim… Wg ściśle określonego regulaminu, zwanego status quo, mają na to wyznaczone godziny.
    Pytanie: jak interpretować fakt, że przed (lub po) prawosławnej liturgii, na tym samym Grobie Pańskim odprawiają swoją ofiarę eucharystyczną Łacinnicy, Koptowie, Syrojakobici czy Etiopczycy, czyli papiści, monofizyci, nestorianie itp.? Wprawdzie nie wszyscy razem odprawiają jedno wspólne nabożeństwo, ale jak należałoby to potraktować?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • In hoc signo vinces pisze:

      Proszę o komentarz.

    • Prawosławni sprawują tam swe nabożeństwa nie ze względu na chęć bycia wraz z tymi heretykami, lub identyfikowania się z nimi, lecz ze względu na ważność i niepowtarzalność tych świętych miejsc.
      W Trebniku jest modlitwa czytana nad zbezczeszczonymi przez barbarzyńców i heretyków miejscami (świątynie, ołtarze), w której prosi się Boga o oczyszczenie tego miejsca. Dopiero po przeczytaniu tej modlitwy prawosławny kapłan może tam sprawować posługę. W dobie dzisiejszej herezji ekumenizmu zapewne nie wszyscy kapłani z Ziemi Świętej czytają taką modlitwę.

      Należy jeszcze pamiętać, że to nie to w czyich rękach są te święta miejsca świadczy o prawdziwości danego wyznania. W czasach antychrysta Jerozolima stanie się jego światową stolicą.

  5. ratusz pisze:

    no no no!!!!! w życiu niczego nie można być pewnym, z tym działaniem Łaski trzeba uważać, bo upodabniasz się do adentystów dnia siódmego 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s