Putin to nie car

Posted: 01/08/2014 in życie w eReFi

Wczoraj (20.07.2014) dwie rzeczy: rano tekst Michnika, a wieczorem zdjęcia Putina z Ławry Troicko-Siergijewskiej, gdzie przedwczoraj kłaniał się relikwiom Siergija Radonieżskiego i odwiedzał jego celę. Putin był tam z okazji jubileuszu tego najważniejszego świętego Rosji, a zdjęcia umieścił na moim wallu Alexandre Bondarev i możecie je tu obejrzeć. Alexandre zwrócił mi uwagę, że Putin zachowuje się jak inkarnacja Dymitra Dońskiego, który przed ostateczną bitwą z Mamajem na Kulikowym Polu też przyszedł do Siergija Radonieżskiego po błogosławieństwo i je otrzymał. Być może nawet wierzy, że jest nowym Dymitrem.

Dzięki temu zrozumiałam, co mnie tak drażni w tekście Michnika, co mu nadaje ten fałszywy ton. Nie tylko patos w sytuacji, gdy nie pora na akty strzeliste. Nie tylko spóźnione o dekady odkrycie – eureka… – że Putin jest mordercą. Nie tylko wyrażenie ‚prężyć muskuły’ i jego implikacje. Przede wszystkim razi mnie zrównanie Putina i cara. Oczywiście, rosyjskie tradycje imperialne są starsze niż sowietyzm i już Lenin podał im rękę, kiedy odstąpił od zamiaru wysadzenia w powietrze Kremla. Jednak (neo)sowieci kontynuują te tradycje po radykalnym zerwaniu, jakim była rzeź rodziny carskiej, i to oni świętokradczo zbezcześcili relikwie Siergija na samym początku rewolucji – to był ich akt założycielski, symboliczne pohańbienie nie tylko Cerkwi, ale też Rosji jako takiej. Motywowany potrzebami obronności zwrot ku zinstrumentalizowanej tradycji narodowej nastąpił jeszcze za Stalina, 21 czerwca 1941 roku, i Putin oraz ludzie pokroju Michałkowa czy Striełkowa utrzymują się w tym nurcie, bezprawnie zawłaszczając spuściznę Białej Rosji. Bezpośredni spadkobiercy bolszewików NIE MAJĄ DO TEGO PRAWA. Putin nie jest carem, ani Dymitrem Dońskim, nawet jeśli szykuje się właśnie do swojej bitwy na Kulikowym Polu (jeśli tak, to zacznie ją jako łże-Dymitr, a skończy jako łże-Mamaj). Nie ma prawa przestąpić progu celi Siergija, tak samo jak nie mieliby go Lenin, Stalin i Dzierżyński, któremu w Rosji znów stawia się pomniki, z dumą wskazując ciągłość od CzeKa do FSB. Nazywanie Putina carem oznacza nie tylko, że pomagamy mu wskoczyć w cudze buty. To także niezasłużona nobilitacja pospolitego kryminalisty. Przywoływanie w kontekście tej kreatury listu Hercena do cara jest jak korwinowskie ‚Jego Ekscelencja Władimir Władimirowicz Putin’. O urkach tak się nie mówi. Ich się sądzi i wiesza lub sadza.

Renata Lis

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s