Sakrament Eucharystii

Posted: 05/03/2015 in Uncategorized

image

Sakrament Eucharystii, jak wiemy, jest jednym z siedmiu sakramentów w Kościele prawosławnym.  Jest to sakrament o wyjątkowym znaczeniu dla naszej egzystencji na ziemi, a w szczególności dla życia wiecznego. Większość  sakramentów jak chrzest, bierzmowanie, ślub, kapłaństwo czy ostatnie namaszczenie przyjmujemy praktycznie raz w życiu i to nie wszyscy. Do Eucharystii, poprzedzonej sakramentem Spowiedzi, przystępujemy wielokrotnie. Wiemy, że sakrament ten został ustanowiony przez Samego Jezusa Chrystusa na Ostatniej Wieczerzy w przede dniu Golgoty. Od  początków chrześcijaństwa  sakrament ten zajmuje centralną część Liturgii i stanowi apogeum wszystkich prawosławnych nabożeństw.

Przyzwyczailiśmy się do naszych nabożeństw i wydaje się, że część z nas nie wyróżnia na Liturgii kanonu eucharystycznego. Zasłuchani jesteśmy w śpiew cerkiewny, słuchamy modlitw i ektenii, często żegnamy się. Wszystko to jest ważne, gdyż  sama obecność na nabożeństwie już uświęca, a szczególnie  jeśli dodajemy do tego naszą modlitwę.  Jednakże każdy uczestnik tej Boskiej Agapy powinien wiedzieć coś jeszcze – być świadomym, że na naszych oczach dzieje się cud wszech czasów – bo jakże  inaczej można  nazwać Cud Eucharystyczny. Tu na ołtarzu zwykły chleb i wino mocą Ducha Świętego stają się ciałem i krwią naszego Zbawiciela. I nie jest to zamiana symboliczna,  zależna od naszej wiary,  ale jak najbardziej realna, potwierdzona w wielu przypadkach rzeczywistą obecnością krwi w kielichu i ciała na diskosie. W takiej postaci nieraz widzieli ten sakrament święci ojcowie. Jednakże aby umożliwić wiernym przyjęcie tego sakramentu,  Bóg zachowuje wizualną jego stronę  pod postacią chleba i wina.

Aby zobrazować wielką tajemnicę związaną z  tym sakramentem chciałbym przytoczyć kilka niezwykłych zdarzeń opisanych  w książce „Ług duchownyj” autorstwa Błogosławionego Jana Moscha. (Wyd. Moskwa, Sibirskaja Błagozwonnica. 2013 r.). Może na początku kilka słów o samej książce. Jest to niewątpliwie  dzieło unikalne. Autor, żyjący w VI,  odwiedził wszystkie istniejące w tym czasie monastery i pustelnie Egiptu, Synaju  i Małej Azji. Opisał nie tylko wydarzenia,  ale też zebrał wypowiedzi wielkich anachoretów na temat zbawienia.   Opowieść o tym dziele zasługuje jednak na osobne opracowanie. Wróćmy zatem do sprawy Eucharystii.

Od  pokoleń  do nabożeństwa przysługują  dzieci. Obserwują zachowanie duchowieństwa, podają kadzidło, wynoszą świece. Modlitwy eucharystyczne aktualnie  czytane są przez duchowieństwo po cichu.  W VI w. za czasów  cesarza Justyniana istniał zwyczaj czytania tych modlitw pół głosem. Zatem słyszały je dzieci przysługujące do nabożeństwa. A ponieważ dzieci  łatwo zapamiętują nie tylko ryt nabożeństwa ale i słowa  modlitw,   w tym kanonu eucharystycznego,  zdarzył się taki oto  cud:

Miało to miejsce w Syrii. Dzieci pasły owce. Jak to bywa w takim wieku,   chciały zabawić się. Postanowiły odsłużyć Liturgię. Znały jej porządek i modlitwy kanonu eucharystycznego, gdyż już kilka lat przysługiwały do nabożeństw. Wybrały spośród siebie osobę, która miała pełnić funkcję duchownego oraz dwóch diakonów.  Znaleźli stosowny płaski kamień i rozpoczęli zabawę. Na kamieniu, jak na ołtarzu położyli chleb, a w glinianym pojemniku wino. Duchowny stanął przed  ołtarzem, a diakoni  po bokach. Duchowny wygłaszał modlitwy, w tym tajne, które zapamiętał  z Liturgii.   Gdy wszystko było spełnione według obowiązującego  rytu liturgicznego, tuż przed przystąpieniem do rozdrobienia chleba, nagle  spadł  z nieba ogień, który spopielił wszystko łącznie z kamieniem. Dzieci  popadały na ziemię  jak martwe. Stan taki trwał wiele godzin. Ponieważ nie wróciły do domu w określonym czasie zaniepokojeni rodzice zaczęli ich szukać. Znaleźli je leżące na ziemi bez oznak życia. Zszokowani, nieświadomi  co było przyczyną zajścia, zabrali swoje dzieci do domu. Dopiero następnego dnia dzieci zaczęły odzyskiwać przytomność. Po czasie opowiedziały co wydarzyło się na pastwisku, jak zabawiały się w odprawianie św. Liturgii i jak nagły ogień spadł z nieba i spopielił wszystko łącznie z kamieniem służącym za ołtarz. O wszystkim  poinformowano miejscowego biskupa, który z wielką uwagą wysłuchał opowieści dzieci. Następnie z duchowieństwem udał się na miejsce zdarzenia, gdzie naocznie przekonał się o wielkim cudzie. Zdecydował aby tam był zbudowany monaster z cerkwią usytuowaną w taki sposób aby ołtarz był ustawiony na miejscu cudu. Dzieci uczestniczące w tym niezwykłym wydarzeniu po latach przyjęły stan zakonny stały się  mnichami w tym monasterze.

Podobny cud z ogniem z nieba miał miejsce i w Starym Testamencie. Prorok Eliasz  w celu  nawrócenia pogan na wiarę w żywego Boga zaproponował aby czciciele Baala zbudowali ołtarz ofiarny i modlili się do swojego boga o zesłanie ognia i spalenia złożonej ofiary. Po bezskutecznych zabiegach ogień nie pojawił się. Wtedy prorok sam zbudował ołtarz z kamieni, złożył na nim ofiarę, otoczył ołtarz rowem i napełnił go wodą. Również  cały ołtarz oblał wodą. Po modlitwie proroka spadł  z nieba ogień i nie tylko spalił złożoną ofiarę, ale i spopielił cały kamienny ołtarz.

Przez cud zstąpienia ognia z nieba prorok udowodnił ludziom, że Jahwe jest prawdziwym Bogiem i wielu w Niego uwierzyło.  W przypadku dzieci, Bóg nie dopuścił do sprofanowania świętego sakramentu,  bowiem nie  zdawały one sobie sprawy, że wydarzył się rzeczywisty cud Eucharystyczny i nie świadome mogły potraktować wino i chleb nie jako święty sakrament.       

A oto wydarzenie z nieświadomym czytaniem modlitw eucharystycznych. Miało ono miejsce w Palestynie w monasterze św. Jana Chozewity. Jeden z mnichów   posłany był do wsi po chleby i wino dla Eucharystii. (Tradycja wypieku prosfor dla Eucharystii przez wiernych trwa np. w Grecji po dzień dzisiejszy).  W drodze powrotnej zaczął czytać modlitwy kanonu eucharystycznego.  Po ich zakończeniu nie zauważył niczego szczególnego.  Chleby i wino zostały złożone na  ołtarzu dla oświęcenia. Tego dnia Liturgię sprawował w  św.Jan Chozewita, późniejszy biskup Cezarei Palestyńskiej. Po kilkakrotnych modlitwach eucharystycznych zaczął nagle płakać. Powiedział, że nie widzi schodzenia  Ducha Świętego na dary, który zawsze schodził na każdej odprawianej  przez niego Liturgii. Przerażony pomyślał, że popełnił jakiś ciężki grzech. Wtedy zjawił mu się anioł, który oświadczył, że dary były już oświęcone  łaską Ducha  Świętego w czasie przynoszenia ich do świątyni.     

Od tego czasu zostało wydane postanowienie zakazujące osobom świeckim, a nawet diakonom, wygłaszania modlitw eucharystycznych. Prawo takie zachowują jedynie kanoniczni biskupi i kapłani  i to wyłącznie w czasie sprawowania Liturgii.

I jeszcze jedno podobne wydarzenie.  Liturgię  sprawował  jeden z biskupów tym razem w Rzymie. Obecni w ołtarzu duchowni zauważyli, że biskup nie kończąc modlitw  epiklezy, zaczyna  czytać je od początku. Po czterech razach czytania tych modlitw  zapytali go o co chodzi. Biskup odpowiedział, że nie widzi schodzenia Ducha Świętego na złożone dary, jak to zawsze  miało miejsce  gdy sprawował św. Liturgię. Wtedy  poprosił aby od ołtarza odszedł jeden z diakonów. Gdy diakon odszedł, niezwłocznie zstąpił Duch Święty. Jego wizualnym potwierdzeniem było zawieszenie w powietrzu nad ołtarzem chusty pokrywającej dary (c.sł. wozducha).

Ostatnie dwa przykłady świadczą jak wielkich świętych miał starożytny Kościół. Odkryte im były nawet tajniki Ducha Świętego. Jednocześnie widzimy, że niegodny duchowny na Liturgii może stanowić przeszkodę w zstąpieniu Ducha Świętego na złożone dary.

Czego jeszcze naucza nas sakrament Eucharystii? Wiemy, że we wszystkich sakramentach następuje działanie Ducha Świętego. Działanie to odbywa się bezpośrednio na osobę przyjmującą dany sakrament. W sakramencie Eucharystii natomiast chleb i wino mocą Ducha Świętego przemieniają się w ciało i krew naszego Zbawiciela. Dlatego przyjmujący ten sakrament uzyskują fizyczną, choć niewidzialną, łączność z samym Bogiem  stosownie do  słów  Chrystusa: „przyjmujący Moje ciało i pijący Moją krew, we Mnie przebywa i Ja w nim”. Zaiste Eucharystia  to straszny sakrament. Szczególnie straszne jest  przyjmowanie   Eucharystii w sposób niegodny. W historii ostatnich lat w Rosji znany jest przypadek gdy młody kapłan celebrował Liturgię  bez stosownego przygotowania. Gdy nagle zmarł lekarze stwierdzili, że całe wnętrzności miał czarne, jak spalone. Dlatego modlimy się, aby przyjmowany sakrament nie  był  na nasze osądzenie, lecz dla żywota wiecznego.   

Powiedzmy jeszcze o przyjmowaniu św. darów w starożytności. Począwszy od czasów apostolskich i przez całe pierwsze wieki  istniała tradycja przystępowania do św. Komunii każdego dnia. Komunii udzielano pod dwoma postaciami.  Chleb podawano do  złożonych na znak krzyża dłoni. (Taka praktyka istnieje po dzień dzisiejszy w kościołach   monofizyckich). W cerkwiach północnej Afryki wierni zabierali część darów do domu. Przyjmowali je po porannych modlitwach. Udzielana była  także Komunia małym dzieciom. W IV w. praktyka codziennej Komunii już zanikała. W Kapadocji zaczęto przystępować do tego sakramentu cztery razy w tygodniu – w poniedziałek, środę, piątek i sobotę. W innych miejscach praktykowano przyjmowanie   raz w miesiącu. Taka praktyka istnieje po dziś dzień w większości Kościołów prawosławnych.

Kończąc te rozważania na temat najważniejszego z sakramentów starajmy się zarówno w czasie naszej obecności na Liturgii być skoncentrowanymi w modlitwie, a osoby przystępujące do św. Sakramentu – stosownie przygotowane do spotkania z Samym Zbawicielem.

Jan Pielgrzym

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s