Narodowość w Cerkwi.

Posted: 23/03/2015 in prawosławni w Polsce

wpid-wp-1427154417024.jpeg

Pojawia się tutaj po raz kolejny zarzut o rzekomym „sprowadzaniu Prawosławia do narodowości”, i jak rozumiem ma to być wielka wina mnichów z tego monasteru, gdy tymczasem prawdziwym problemem jest tak naprawdę dramatyczne wręcz odrzucenie przez polską Cerkiew wszelkich powiązań z jakimikolwiek tradycjami narodowymi. A to wszystko pod beznadziejnym wręcz, powtarzanym już milion razy, dyżurnym sloganem, że to niby taka wierność zasadom Ewangelii, bo „nie masz Żyda ani Greka”, bo „cerkiew jest wolna od narodowości”. Otóż takie tłumaczenia to zupełne pomieszanie z poplątaniem. To są zresztą tak często powtarzane stwierdzenia, że zastanawiam się, czy istnieje może jakaś tajna broszura informacyjna dla księży i bp-ów, co mają odpowiadać na pytanie, dlaczego Cerkiew nie sprzyja kultywowaniu żadnych charakterystycznych tradycji narodowych swoich wiernych.

Prawda jest taka, że wzbranianie się przed byciem cerkwią biorącą udział w odrodzeniu danej świadomości narodowej (czy to białoruskiej, czy łemkowskiej, czy tej „straszliwej” ukraińskiej) ma oczywiście korzenie w czasach władzy ludowej, gdy wiadome, rządzące obecnie cerkwią czynniki, trafnie wyczuły, że wszelkie osadzanie ruchów narodowych w życiu cerkwi szkodzi jej pozycji w oczach władz. Nie zaprzeczam, że wtedy może i to się opłacało – budowano wizerunek Cerkwi jako organizacji przychylnej zasadom władzy ludowej, która nie uczestniczy w żadnych „podejrzanych” obcych „nacjonalizmach”, dzięki temu można było czerpać różne profity. Utrzymywanie takiej postawy w dzisiejszych, zupełnie innych czasach, rodzi jednak opłakane skutki. Wyjałowiona z tradycji narodowych cerkiew wyobcowuje się ze swojego ludu, oddala od serca wiernego, w warunkach polskich staje się podatna na latynizację obrzędów i sprzyja zubożeniu świadomości wiernych (wtedy przestaje być problemem myślowym postępowanie polegające na przykład na tym, że jedno dziecko ochrzczę sobie tutaj, a drugie tam). Wyrzucenie z cerkwi czynnika narodowego w istotny sposób przyśpieszyło niekorzystną dla Cerkwi asymilację wiernych (w calej Polsce między spisami przybyło ludzi deklarujących przynależność do mniejszości narodowych, z jednym jedynym wyjątkiem tych obszarów, gdzie mocny jest PAKP – tam okazało się, że takich ludzi wbrew logice ubyło). A potem lament, dlaczego jest nas coraz mniej i dlaczego indyferentni narodowo i moralnie wierni chętnie odchodzą do innych wspólnot.

Jeśli ktokolwiek myśli, że odrywanie Prawosławia od tradycyjnych narodowości przysłuży się cerkwi, to błądzi po manowcach. Dlatego argument o „sprowadzaniu Prawosławia do narodowości” jest bałamutny, a jako zarzut przeciwko monasterowi zupełnie bezsensowny, bo kultywowanie i wspieranie miejscowych tradycji w całym cywilizowanym świecie jest uważane za zasługę, a tylko w PAKP za herezję i zbrodnię, czym też kościół ten sam strzela sobie w stopę i już odczuwa tragiczne skutki takich swoich działań.

Krystian

Reklamy
Komentarze
  1. Narodowość dla Cerkwi jest ważnym środkiem a nie celem. Przykład Grecji gdzie każdy Grek odczuwa kulturową więź ze swą Cerkwią. Cerkwią która poparła wiernych w ich narodowych dążeniach do niepodległości.

  2. Prawosławny_wierny pisze:

    ja jednak jestem za autorytetem Pisma Świętego i duchownych bo jakby nie było to oni są pasterzami stada (powołanymi przez Chrystusa)

    • krystek pisze:

      Niestety w tym przypadku jesteś za korzystaniem przez kapłanów z Pisma Świętego w charakterze wyrwanego z kontekstu wytrycha, użytego dla uzasadnienia swej wątpliwej postawy w tej kwestii. Poza tym ogólnie rzecz biorąc jest mi całkiem obca i godna skarcenia również twoja postawa bezkrytycznego przyjmowania wszystkiego, co wyrwie się akurat proboszczowi („bo jakby nie było to on jest pasterzem stada powołanym przez Chrystusa”). Ani proboszcz, ani biskup nie są Chrystusem, nie mają przymiotu nieomylności, zdarzają się tacy, którzy nie są nawet odrobinę godni zaufania, niezależnie od tego, jaką laurkę na ich temat wypociłaby wybitna hagiograf żyjących Anna R. Nie wiem, po co właściwie odwiedzasz tę stronę, jeśli większość tego, co ci potrzebne do umysłowego rozwoju, to autorytet twojego duchownego, który może być co prawda dobrym człowiekiem, ale też może okazać się kolejnym, który jutro wyląduje w celi w Hajnówce. Zasada ograniczonego zaufania jest zdrowa wszędzie i dotyczy też życia parafialnego. Ale zupełnie nie o tym chciałem pisać.

      Nie mogę nie wspomnieć tu przy okazji o jeszcze jednej częstej manipulacji, której dopuszczają się osoby broniące wyrzucenia przejawów naszego tradycyjnego życia narodowego poza margines życia cerkiewnego. Ten argument opiera się na popularnym twierdzeniu, które też już zdążyło się pojawić w pewnej formie w tutejszych komentarzach – do PAKP należą też etniczni Polacy i czuliby oni z pewnością dyskomfort, gdyby jakieś wyraźne miejsce w cerkwi zajmowali Łemkowie, Ukraińcy, Białorusini oraz ich tradycje. Ten argument jest szczególnie niecelny zważywszy na to, że polskie prawosławie narodziło się, utwierdziło i w dalszym ciągu istnieje tylko dlatego, że dysponuje wschodniosłowiańską bazą demograficzną, z której wywodzi się również większość dzisiejszych „prawosławnych Polaków”, i jest to po prostu fakt genetyczny, niezależnie od tego, jak bardzo te prawosławne osoby będą podkreślać współcześnie swoją polską tożsamość narodową. Gdyby nie pierwotna (a obecnie wielonarodowa) wschodniosłowiańska baza, powstała dzięki chrystianizacji Rusi Kijowskiej, to nie byłoby dziś w ogóle obiektywnych podstaw do istnienia i zachowania spójności takiego tworu, jak Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny.

      Ale nawet gdyby odrzucić i te rozważania o ewentualnej szczególnej polskości prawosławia (byłoby to nawet w niektórych sytuacjach tłumaczenie zręczne, gdyby tylko nie brzmiało tak absurdalnie…), to szacunek do własnego narodu wcale nie przeczy Pismu Świętemu. Wręcz przeciwnie – właśnie w Piśmie znajdujemy przykłady skłonnej do poświęceń miłości do własnej grupy etnicznej. Oto choćby prorok Mojżesz prosił Boga, by to on sam został wykreślony z Księgi Pana, byle tylko ocalić przed zniszczeniem jego naród żydowski. Apostoł Paweł pisał zaś wręcz nawet tak: „Wolałbym bowiem sam być pod klątwą odłączony od Chrystusa dla zbawienia braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami” [!!!]. Jedność ze swoim narodem nie rozrywa jedności z Chrystusem, a utwierdza, wzmacnia ją (odpowiednio nasz podlaski indyferentyzm narodowy niepomiernie ją osłabia).

      Opisywany element staje się grzechem tylko wtedy, gdy miłość do swojego narodu przeważa nad miłością do Chrystusa, a miłość do ojczyzny ziemskiej przeważa nad miłością do tej niebiańskiej. Tak więc jeśli przypisujesz komukolwiek zarzut błędnego „sprowadzania Prawosławia do narodowości”, to równocześnie wskaż chociaż jakąkolwiek poszlakę, która mówiłaby na przykład o tym, że miłość do Chrystusa była w Ujkowicach (czy w jakimkolwiek innym miejscu, do którego trzeba na szybko dorobić odpowiednią ideologię) w cieniu miłości do, powiedzmy, jakichś bohaterów narodowych albo politycznych. Inaczej będą to puste oskarżenia.

      A przy okazji wszystkim tym, którzy lubią w PAKP używać bałamutnego argumentu o grzesznym sprowadzaniu prawosławia do narodowości, chciałbym zadać pytanie, czy wiedzą, która szczególnie bliska i nigdy nie krytykowana przez PAKP cerkiew lubuje się w wywyższaniu swych bohaterów politycznych z różnych epok, rozmaitych admirałów, carów… Dla ułatwienia podam, że nie jest to Kijowski Patriarchat (znany w życiu „intelektualnym” PAKP jako „satany–filaretowcy”)…

  3. Prawosławny_wierny pisze:

    Z tego wynika, że wszyscy błądzą a przede wszystkim duchowni a jedynie lud ma słuszność (i to mniejszość). Nie mówiłem tu o wyrzekaniu się narodowości. Nie też nie wspominałem też, że prawosławie w Polsce tworzą tylko Polacy.
    Moim zdaniem kapłani są od tego żeby kierować powierzonym mu ludem. Prawosławie powinno łączyć narodowości a nie je dzielić. Jeżeli chodzi o Ujkowice to zostali oni suspendowani nie za swoją narodowość tylko za szkalowanie duchowieństwa i nieposłuszeństwo, które od dawien dawna jest przez cerkiew piętnowane. Wynika to z braku pokory przełożonego, który jak Macierewicz widzi tylko wokół spisek.
    Przede wszystkim ma nas łączyć niepodzielony Chrystus. Autorytetem jest przede wszystkim nauka Kościoła, a nie jak twierdzisz historia. Zgadzam się, że korzenia narodowe są ważne, ale nie najważniejsze. Przez takie myślenie pojawiały się wojny na tle etniczno – religijnym gdzie często brat zabijał brata. Zadałeś pytanie po co w ogóle wchodzę na tę stronę. Sam się nad tym zastanawiam. Pewnie chciałem się podzielić swoimi spostrzeżeniami na temat braku pokory i tego, że przez takie poglądy powstają wojny. Boli mnie to, że ludzie zaczynają się uważać za najmądrzejszych w sprawach doktryn religijnych często nie mając do tego odpowiedniego wykształcenia. Boję się również podziałów w Chrystusie, które zaczynają się tworzyć. Mam tylko nadzieję, że Bóg do tego nie dopuści. Źle jest widzieć źdźbło w oku brata swego a w swoim belki nie zauważać (ale pewnie to także nic nie znaczący fragment z Pisma świętego wyrwany z kontekstu, w porównaniu do historii) tak już w życiu jest, że jeden się kieruje przede wszystkim historią i socjologią a drugi chrześcijaństwem.
    PODSUMOWUJĄC MAMY RÓWNIEŻ PRAWOSŁAWNYCH POLAKÓW (np. konwertyci)Nie zapominaj też o tym, że kiedy pojawiło się Chrześcijaństwo na tych ziemiach to przyszło one z błogosławieństwa Rzymu. Mieszkańcy ziem na których mieszkamy byli słowianami, Polacy do tej pory należą do narodów słowiańskich, więc też zdarzają się tacy, którzy z dziada pradziada byli prawosławnymi Polakami.
    PRAWOSŁAWIE TO WYZNANIE. JEDNOŚĆ W CHRYSTUSIE. WSZYSTKIE NARODOWOŚCI MA ŁĄCZYĆ NIEPODZIELONY CHRYSTUS.
    Prawosławie jest jedno.
    Bezkrytycznie też nie ufam duchownym, ale w sprawach wiary to oni są odpowiednimi osobami do komentowania. Ich życie może być różne. Jednak uczą tego co trzeba, a że sami czasem nie przestrzegają tego co uczą, będą osądzeni przez Boga. Co oczywiście nie oznacza, że trzeba milczeć i na wszystko pozwalać.

    Sam widzisz że nie potępiam narodowości tylko nie uważam ją za najważniejszą sprawę w wyznaniu.

    • Paweł pisze:

      „PRAWOSŁAWIE TO WYZNANIE. JEDNOŚĆ W CHRYSTUSIE. WSZYSTKIE NARODOWOŚCI MA ŁĄCZYĆ NIEPODZIELONY CHRYSTUS.”

      Czy rzeczywiście masz na myśli Chrystusa, czy może raczej chodzi o Cyryla z KGB? To komuchy walczą na każdym froncie z tym co stanowi odmienność kulturową i narodowościową. Jeżeli Prawosławie jest jedno to nie możemy uznać „prawosławia” moskiewskiego pod rządami Cyryla z KGB za prawdziwe – zostało zniszczone i przejęte przez komuchów. Racz zauważyć fakt, że moskiewskie „prawosławie” próbuje przejąć całą władzę nad Cerkwią i podporządkować ją sobie (Moskwie marzy się coś na wzór Watykanu). Ogromną przeszkodą byłyby dla komunistów Cerkwie państwowe, czyli polska, ukraińska, itp. itd. Wyjęte spod wpływów komunistów z Moskwy mogłyby przetrwać. Nie straszne byłyby również zewnętrzne wpływy modernistów, żydostwa, tzw. ekumenizmu i innych heretyków i herezji. Mylisz wyznanie z Wiernymi. Jedność w Chrystusie to trwanie w Chrystusie. „Wszystkie narodowości ma łączyć Niepodzielony Chrystus”. Owszem, ale co ma piernik do wiatraka? Prawdziwa teza Twojego komentarza brzmi tak: Wszystkie narodowości ma odnarodowić Niepodzielony Chrystus. ABSURD!

  4. Prawosławny_wierny pisze:

    jeszcze jedno słowa nie ma Greka ni Żyda nie są wyrwane z kontekstu gdyż chodziło o spory powstające między nimi. Dlatego apostoł Paweł tłumaczy, że nie powinno być podziałów ponieważ łączy nas wiara i to jest najważniejsze

    • krystek pisze:

      Ależ oczywiście, że cytat ten używany w takim celu, jak to napisałem, jest to nie tylko wyrwany z kontekstu, ale i jest manipulacją. Oczywiście chodzi w nim o to, że wierzący są jednością w Jezusie i wobec tej jedności nikt nie może być uważany za DUCHOWO lepszego czy bardziej predestynowanego od innych do uczestnictwa we wspólnocie. Czyli wierzący Żyd przedstawia dokładnie taką samą duchową wartość dla wspólnoty, jak wierzący niewolnik.

      Natomiast w ogóle nie ma mowy w tym cytacie o takim sprymitywizowanym rozumieniu tych słów jak w wypowiedziach w PAKP, czyli że skoro „nie masz Żyda ani Greka”, to uczestnicząc w życiu religijnym musisz:
      1) magicznie odciąć się na czas służby od swoich przodków;
      2) traktować cerkiew, do której przyszedłeś się modlić, jako coś, co wyrosło w szczerym polu, na którym nie było żadnej innej wcześniejszej kultury niż aktualny ksiądz proboszcz;
      3) bez obrzydzenia słuchać z tego względu na przykład kazania w byle jakim rosyjskopodobnym dziwolągu.

      A w ogóle, to ty również rozmawiasz w ten sposób, by się nie dogadać. Ja na przykład wyraźnie pisałem o tym, że miłość do narodu staje się grzechem wtedy, gdy przeważa nad miłością do Chrystusa. Ty nagle piszesz w odpowiedzi na przykład, że „nie potępiasz narodowości tylko nie uważasz ją za najważniejszą sprawę w wyznaniu” i że „korzenie narodowe są ważne, ale nie najważniejsze”. Tak jakby ktoś tutaj pisał gdziekolwiek, że to jest najważniejsza sprawa. A więc przykład manipulacji z twojej strony.

      „Jeżeli chodzi o Ujkowice to zostali oni suspendowani nie za swoją narodowość tylko za szkalowanie duchowieństwa i nieposłuszeństwo”. Podczas gdy w innym miejscu dotyczącym tego tematu wyraźny wpis: „Widzę też, że prawosławie sprowadza do narodowości, a trzeba pamiętać, że Prawosławie jest wolne jeżeli chodzi o narodowość”, i to do tego wpisu się tu odnoszono jako bałamutnego.

  5. Prawosławny_wierny pisze:

    Widzę, że myślimy podobnie. Chyba się po prostu źle rozumieliśmy. Musze się jednak odnieść do tego, ze duchowni mówią kazania nie wiadomo w jakim języku. Dlatego uważam, że najlepszy byłby język polski, który wszyscy bez różnicy na narodowość rozumieją:)

    • krystek pisze:

      Nie jestem przekonany z tym polskim i jakoś podświadomie nie chciałbym, żeby taka praktyka stała się powszechna, chociaż pewnie jest to nieuniknione. Dla mojego ucha takie kazanie jest całkiem wyrwane z kontekstu cerkiewnosłowiańskiej liturgii, toteż bardzo nie mogę się przyzwyczaić do takiego rozwiązania i nie wiem, czy gdy zrobi się takie stanowcze „a”, to nie trzeba będzie w końcu powiedzieć też „b” i pozbyć się w pewnej przewidywalnej perspektywie również języka cerkiewnosłowiańskiego z liturgii.

      Idealne z mojego punktu widzenia byłoby, gdyby dodatkowy język różnorodnych elementów paraliturgicznych pozostawał w związku z pierwotną kulturą prawosławnych danego terenu. Ale też wiem, że wskutek wieloletnich zaniedbań i asymilacji jest to już dzisiaj zbyt kłopotliwe, wymagałoby zrozumienia takiej potrzeby i chęci realizacji wśród księży i wiernych (a teraz jest ona już bardzo niewielka, bo przez to, że w cerkwi nie ma elementów narodowych, to nie ma też i lokalnego patriotyzmu, który zachęcałby do wprowadzania takich rozwiązań). Poza tym posługiwanie się odpowiednimi dla danego terenu pierwotnymi językami/gwarami wiąże się z jeszcze jednym kłopotem – pewnym przygotowaniem lingwistycznym, ma to niewiele wspólnego z używaniem tego wstydliwego rosyjsko(nie)podobnego „pidżynu”, przy którym istnieje niepisana umowa, że jak się powie, tak będzie dobrze, byle jakoś odbębnić. Do tego nakłada się problem ewentualnych wojenek między wszelkimi kadłubowymi „organizacjami mniejszości” (już wyobrażam sobie te utyskiwania jednej czy drugiej działaczopodobnej „sulimy” w stylu, a dlaczego w Czyżach jest kazanie w czymś zbliżonym za mało do białoruskiego / za bardzo do białoruskiego/za mało do ukraińskiego)…

      Wszystko to prowadzi do wniosku, że pewnie polski i tak w końcu bardziej zdecydowanie rozgości się w cerkwiach . Niektórym (jak mi) będzie smutno za straconymi szansami na uszlachetnienie naszych społeczności parafialnych. A niektórzy, jak pan, będą raczej zadowoleni, że w końcu przyszło to, co nieuniknione. Ale jednakową dla wszystkich ceną będzie jeszcze większe wtopienie się w polski monolit.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s