Czy rząd Ukrainy pozbędzie się kremlowskiego prawosławia?

Posted: 30/03/2015 in wojna i Cerkiew

image

Awantura z aneksją Krymu odbiła się na interesach Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego nie tylko poprzez konflikt wewnątrz UCP MP, ale i zmniejszone możliwości wpływu na Patriarchę Ekumenicznego – a to wszystko w przededniu „Soboru Panprawosławnego”.

Okazuje się, że wizyta, którą turecki prezydent Recep Erdoğan złożył kilka dni temu na Ukrainie, może dodać nowe niuanse do problemów zarówno ukraińskiego, jak i powszechnego prawosławia. Trzeba pamiętać o tym, iż ucisk zamieszkałych na zagarniętym Krymie muzułmanów najprawdopodobniej nie był jedynym zagadnieniem religijnym, które poruszono podczas rozmowy prezydenta Erdoğana i Poroszenki.

Rosyjska Cerkiew Prawosławna z powodzeniem grała dotychczas różnymi elementami związanymi z Patriarchą Konstantynopola, na przykład tym, że według prawa tureckiego jest on urzędnikiem państwowym. Propagandziści „ruskiego mira” lubią mówić, iż Bartłomiej jest „sturczony”. W naciskach na tego odwiecznego konkurenta patriarchy moskiewskiego brały aktywny udział rosyjskie służby dyplomatyczne. Cała masa zagadnień religijnych rozwiązywana była za pośrednictwem władzy tureckiej, związanej z Moskwą więzami przyjaźni i gazu. Przeciwstawiać się woli państwa patriarcha Bartłomiej (prawosławny patriarcha w kraju muzułmańskim, a do tego, co także nie jest bez znaczenia, Grek) nie jest w stanie, nawet korzystając ze wsparcia Stanów Zjednoczonych i Europy. Dopiero aktualne osłabienie więzi rosyjsko-tureckich da patriarsze więcej swobody, z której mogłyby skorzystać również władze Ukrainy, którym zależy na rozwiązaniu drogą dyplomatyczną chociaż części problemów ukraińskiego prawosławia.


Bardzo aktywnie dyskutowane są w ostatnim czasie polityczne sposoby „rozwodu” ukraińskiego prawosławia z Moskwą. Dzieje się tak najprawdopodobniej dlatego, że nie wydaje się możliwe, by zagadnienie to rozwiązać na drodze czysto cerkiewnej. Moskwa dobrowolnie nie wypuści z rąk cerkwi na Ukrainie, nawet jeśli mogłoby to okazać się dla niej korzystne. Gotowości do takiego czynu nie wyrażają również władze Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego, której zadaniem jest najprawdopodobniej zachowanie status quo chociaż do 2016, do czasu Soboru Panprawosławnego. Po soborze tym – zakładając, że moskiewska cerkiew wyciągnie na nim wszystkie swoje asy z rękawa – sytuacja ukraińskiego prawosławia może skomplikować się jeszcze bardziej.

Dlatego też panuje oczekiwanie, iż odpowiednią wolę polityczną przejawi prezydent Ukrainy, który – w najlepszych bizantyjskich tradycjach – okaże decydujący wpływ na losy cerkwi. Oczywiście natychmiast zostanie wówczas oskarżony o naruszenie prawa, deklaracji, konwencji i konstytucji – obwiniać będą jednak przede wszystkim ci, którzy uważają, że tylko oni mogą dokonywać takich naruszeń. W każdym razie naruszanie zwyczajów nikogo nie interesuje dopóki polityka Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej (a więc i UCP PM) kreowana jest na Kremlu i gdy Stambuł na prośbę tegoż Kremla wiąże ręce Patriarsze Ekumenicznemu.

Prezydent Ukrainy mógłby odważyć się na ryzyko choćby dlatego, że istnieje społeczne zapotrzebowanie zarówno na odejście od Moskwy, jak i na rozwiązanie kolizji kanonicznych w łonie ukraińskiego prawosławia. Na dodatek zapotrzebowanie to jest dość znaczne. Wyrażane jest nie tylko (i jak się wydaje, wcale nie najmocniej) w Patriarchacie Kijowskim, ale także w strukturach UCP PM, gdzie strach przed piętnem „raskołu” jest głęboko wbudowany w świadomość, lecz kanoniczna jedność z Moskwą męczy coraz mocniej.

Ciekawe, że to właśnie ta „niebłądząca” część UCP PM może okazać się najbardziej zainteresowana podobną ingerencją polityczną. Wydaje się, że Patriarchat Kijowski w ciągu tych wszystkich lat nauczył się wyciągać korzyści ze swojej izolacji i wcale nie tak bardzo mu śpieszno, by komukolwiek się na nowo podporządkowywać. W tym i Patriarchatowi Konstantynopola. W każdym razie gdy już raz pojawiła się taka szansa, to patriarcha Filaret zdecydowanie z niej zrezygnował. Obecnie Patriarchat Kijowski jest na Ukrainie u szczytów popularności i czuje się na tyle pewnie, by móc kapryśnie reagować na wszelkie próby majstrowania przy wygodnym dla siebie statusie. Warto zauważyć też, że w ostatnim czasie UCP KP jest obiektem nieustannych ataków informacyjnych, za którymi stoi najprawdopodobniej Moskwa, ale które mogą też zostać wykorzystane w zupełnie nieoczekiwany sposób. Już od dawna dyskutowana jest chociażby możliwość „pełzającego” przyłączenia części Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej do Patriarchatu Konstantynopola. Istnieje na przykład scenariusz „kanadyjski”, zgodnie z którym wszyscy chętni mogliby „przyłączyć się” do Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej w Kanadzie i w ten sposób znaleźć się w jurysdykcji Patriarchy Ekumenicznego.  Metropolita UCP w Kanadzie (Jerzy Kaliszczuk) odwiedził zresztą niedawno Ukrainę, uczestniczył w spotkaniach, rozmowach, a następnie udał się do Stambułu, by tam zdać z nich raport. Kanadyjski metropolita wypowiadał się, iż uważa ukraińską sytuację za „nienormalną”, skrytykował władze Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej za niechęć do otwartego wsparcia własnego narodu w wojnie z Rosją, przypomniał ponadto, że Konstantynopol nie uznaje aktu o przekazaniu metropolii kijowskiej w skład Patriarchatu Moskiewskiego. Metropolita nazwał to wydarzenie „aneksją cerkwi ukraińskiej” i podkreślił, że stało się ono początkiem wszystkich problemów ukraińskiego prawosławia. Z drugiej strony metropolita nie wypowiedział się na temat żadnych konkretnych działań ze strony Patriarchy Ekumenicznego uczynionych z myślą o cerkwi na Ukrainie. Ograniczył się jedynie do zwyczajowych zwrotów typu „jest gotowy udzielić wsparcia” oraz „udzielić pomocy”.

Mimo wszystko trudno jest krytykować patriarchę Bartłomieja za jego nadmierną ostrożność w sprawie Ukrainy. I chodzi tu nie tylko o przyjaźń między Putinem i Erdoğanem. Rzecz w tym, że Ukraina z całym swoim cerkiewnym rozgardiaszem zachowywała się do tej pory jak panienka, która sama nie wie, czego chce. Wszystkie projekty, w które Ukraińcy wciągali patriarchę Bartłomieja, kończyły się fiaskiem z winy strony ukraińskiej. Być może ostrożność patriarchy pozwoliłaby mu wyrazić zgodę na wariant „transatlantycki”. Ale czy to opłaca się samej Ukrainie? Po pierwsze wydaje się, że to już jednak za duże kombinacje. Po drugie swego czasu czegoś podobnego próbowała „Ukraińska Autokefaliczna Cerkiew Prawosławna” – i wszystkie jej próby zawaliły się z wielkim hukiem. Ale najważniejsza myśl jest taka, że po co szukać tak daleko, jeśli rozwiązanie znajduje się tuż obok – potrzebna jest tylko wola polityczna i odrobina sztuki dyplomatycznej.

Poza tym obecny czas sprzyja zawieraniu nowych sojuszów. Nie tylko dlatego, że osłabła wzajemna przyjaźń Putina i Erdoğana – dwóch prezydentów, trzymających w garści dwóch patriarchów. Ale także dlatego, że zbliża się Sobór Wszechprawosławny, z którego jeszcze do niedawna patriarcha moskiewski planował wyjechać jako lider światowego prawosławia. Rosja aktywnie „inwestowała” w lojalność starożytnych patriarchatów, dysponujących „honorowym pierwszeństwem”, puszczając w ruch dyplomację i pieniądze. Patriarcha jerozolimski, aleksandryjski, antiocheński oraz arcybiskup Cypru tak czy inaczej stali się zależni od rosyjskich pieniędzy bądź polityki – zwykle od obu tych czynników równocześnie. Patriarcha Bartłomiej również nie stanowił tu wyjątku. Jednak jak się wydaje Putin i „Gazprom” przeliczyli się w możliwościach wpływu na kapryśnego bliskowschodniego władcę Erdoğana. Muzułmanie Krymu to już nie jacyś tam niedobici konstantynopolscy Grecy; w stosunku do nich turecki prezydent zdolny jest zademonstrować pryncypialność. Wychodzi na to, że „krymnasz” uderzył w interesy Patriarchatu Moskiewskiego nie tylko poprzez konflikt wewnątrz Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej, ale także poprzez zmniejszenie możliwości wpływu na Patriarchę Ekumenicznego. Stało się to w najgorszym dla rosyjskiej cerkwi momencie – w przededniu Soboru Panprawosławnego.

[ Oryginał artykułu opublikowano 23 marca 2015 w tygodniku „Diełowaja stolica” (nr 12/722); wersja elektroniczna dostępna pod adresem http://www.dsnews.ua/world/gotova-li-vlast-izbavitsya-ot-moskovskogo-pravoslaviya-26032015091400 ] Tłum. Krystian

Reklamy
Komentarze
  1. rogii pisze:

    Czy można zabijać ludność donbasu bez grzechu? można…
    http://www.cerkva.info/ru/news/patriarkh/6552-patrfilaret-4nedilia.html

    • ukrainiec pisze:

      To nie jest żaden patriarcha a samozwaniec, pozbawiony wszelkich godności, a teraz Pan Denysenko, działacz polityczny.

    • krystek pisze:

      Ach, jak kocham te antyfilaretowskie wtręty nie na temat, brakuje jeszcze linku do youtube z jakimś propagandowym materiałem „Pierwowo kanała”. Jak najszybciej naprawdzie ten błąd i wklejcie byle jaki link, bo się stęskniłem. Ale jeśli chodzi o treść tego konkretnego odnośnika, to po kolei.

      Pretekstem dla kolejnego oburzenia jest tutaj wypowiedź Filareta o tym, że Ukraińcy mają prawo do obrony swojego terytorium i że wynikająca z takiej obronnej wojny konieczność zabijania agresora (a nie żadnej „ludności Donbasu”) nie jest morderstwem. Jeśli chodzi o to pierwsze, to dla mnie w sumie nie ma żadnej dyskusji. Rząd Ukrainy ma prawo bronić granic swego państwa przed jakimkolwiek agresorem. Natomiast jeśli chodzi o prawosławny stosunek do zabijania przeciwnika w czasie wojny i jak się ma taki czyn do przykazań – to tutaj również Filaret nie powiedział tak naprawdę niczego, co już wielokrotnie nie byłoby w prawosławnym świecie wyrażane. Sęk w tym, że to powiedział właśnie nie kto inny, a Filaret, i to w takim, a nie innym czasie, więc czemuby nie wykorzystać tego w propagandzie, skoro rosyjscy specjaliści histerię potrafią zbudować nawet z rzeczy tysiąc razy mniejszego kalibru, a co dopiero takiej „petardy” jak kazanie Filareta. Czy niepotrzebne były te słowa? Oczywiście, że skrajnie niepotrzebne. Filaret powinien wiedzieć, że w realiach agresywnej wojny informacyjnej żadne jego słowo nie pozostanie bez uwagi i wyrażać się bardziej oględnie i pokojowo. Ale skoro już coś takiego powiedział, to nie można udawać, że powiedział coś szczególnie obrazoburczego albo nowego.

      Pamiętam, jak mnie samemu batiuszka kiedyś tołkował, że zabójstwo w czasie wojny sprawiedliwej nie jest morderstwem, ale pewnym wyjątkiem, na który nie rozprzestrzenia się zakaz dany w szóstym przykazaniu. Nie gadał raczej w tym momencie jakichś szczególnych głupot – tak sformułowana zasada jest zgodna z pewnym ludzkim pojęciem sprawiedliwości. Człowiek całkiem słusznie uważa, że jeśli ktoś chce go zniszczyć, unicestwić, to ma on prawo do obrony. Dla dalszego zbadania tematu biorę z półki popularną zieloną książkę „Zakon Bożyj”, żeby upewnić się, co tam piszą o tego rodzaju problemie. I piszą tak: „Nie wolno utożsamiać przestępczego morderstwa z walką na wojnie. Wojna jest wielkim społecznym złem, ale równocześnie i wielką klęską, którą Pan dopuszcza dla poprawy i zmądrzenia narodu, podobnie jak dopuszcza On epidemie, głód, pożary i inne nieszczęścia. Dlatego zabójstwa na wojnie Cerkiew nie uważa za osobisty grzech człowieka, tym bardziej że każdy żołnierz gotów jest, by zgodnie z przykazaniem Chrystusowym, »życie swoje położyć za przyjaciół swoich« w obronie wiary i ojczyzny”.

      Gwoli ścisłości trzeba powiedzieć, że ta wypowiedź stała się okazją dla jeszcze jednej dyskusji o tym niełatwym zagadnieniu. Najciekawszy głos zabrał Kurajew, który uznał, że jednak Filaret w tym konkretnym kazaniu nie ma racji teologicznej, bo zabójstwo na wojnie nie przestaje być zabójstwem jako takim. Ciekawe, że Bazyli Wielki w jednej ze swych zasad polecał, by powracający z wojny żołnierz na trzy lata był odłączony od cerkwi! W tym czasie powinien się wyciszać i duchowo zrehabilitować. A to wszystko dlatego, że nie da się walczyć bez nienawiści, a nienawiść jest także zabójstwem, choćby nawet toczonym w umyśle.

      Ale to wszystko są niełatwe problemy teologiczne i w zasadzie nie wiem, po co o tym piszę, bo zdaję sobie sprawę, że zamieszczenie tego konkretnego linku nie było przyczynkiem do jakiejś dyskusji o „tajemnicach wiary”, ale po prostu prymitywnym sposobem na kolejne „dowalenie” Ukraińcom, czy tam „satanom-filaretowcom”.

      • michal pisze:

        Mała poprawka: z tego co pamiętam to powracający z wojny wg św. Bazylego Wielkiego miał być odłączony od komunii, nie od cerkwi.

      • krystek pisze:

        @Michał
        Tak, rzeczywiście to prawda. Zasugerowałem się tym nieszczęsnym Kurajewem, któremu w czasie wywiadu radiowego tak się powiedziało. Ogólnie trzeba zauważyć jednak, że ta zasada Bazylego nie była najwyraźniej nigdzie przestrzegana, a skłaniano się ku słowom Atanazego Wielkiego, który zabójstwa uzasadnione wojną właśnie „wyłączał” spod normy przykazania „nie zabijaj”.

  2. rogii pisze:

    „…zabójstwo w czasie wojny sprawiedliwej nie jest morderstwem, ale pewnym wyjątkiem…”
    i tu jest sedno sprawy dlaczego dałem ten link. Jaką to sprawiedliwość otrzymały matki i dzieci Donbasu rozerwane przez ukraińską artylerie? Mord w Odessie na kilkudziesięciu ludziach tez był sprawiedliwy? Filaret swymi słowami daje duchowe przyzwolenie na wszystkie okrucieństwa, a powinien nawoływać do rozmów i pokoju.

    • krystek pisze:

      Chętnie bym podyskutował, ale niestety rozum kończy się dokładnie tam, gdzie wkracza dzisiejsza drapieżna i bezwzględna rosyjska propaganda – a z nią dyskutować nie ma sensu, można tylko ignorować i omijać szerokim łukiem, co niniejszym wpisem czynię.

      Niemniej jednak chętnie porozmawiam, jeśli ktoś chciałby rzeczywiście podyskutować o teologicznym niuansach dotyczących wojny bądź – w szczególności – odnieść się do tego, o czym mowa w artykule. Twoje wypowiedzi z artykułem mają niewiele wspólnego. Wygląda na to, że zobaczyłeś słowo „Ukraina” i rzuciłeś się, by pod tekstem przemycać służące do prania mózgu dyżurne kremlowskie historie-wycieruchy. Pewnie znajdą się tu wielbiciele i takiej twórczości, ale ja osobiście cię nakręcał do tego na pewno nie będę.

      • piotr pisze:

        A czy tego samego nie można powiedzieć o Tobie? To samo można przypuszczać, że zobaczyłeś propagandę zachodnią czy to sbu i to co w niej usłyszałeś jest prawdą objawioną. Z Twoich wpisów jawnie to wynika.
        A powiedz mi jak odnosisz się w takim razie do wypowiedzi biskupa Longina, które są z goła odmienne niż Filareta. Tylko proszę bez formułek ‚patriarchat sowiecki i wszystko jasne’ itd. http://wolna-polska.pl/wiadomosci/stany-zjednoczone-rozkoszuja-sie-rozlewem-krwi-ukrainie-biskup-czernowicki-longin-2014-09
        Polecam dla rozsądnych badających, gdzie leży prawda czasem wejść na jakiś alternatywne wiadomości dot. Ukrainy np. blog adnovumteam.wordpress.com, tragediadonbasu.net .

      • krystek pisze:

        No walnij jeszcze z dziesięć linków do youtuba, tylko koniecznie coś z wiarygodnego i cenionego na całym świecie „Pierwowo kanała”, możesz dodać ewentualnie i „Russia Today” 😀 😀 Dzięki takiemu zabiegowi będziemy mieli, tak jak przeciętny Rosjanin, możliwość wyboru między kłamstwem a kłamstwem 😀 Po co nam te wtórne strony o Donbasie, na których i tak będą te same majaczenia, dawaj oryginały 😀

  3. rogii pisze:

    Jeśli za przytoczone fakty zostaje propagandzistą to rzeczywiście niema o czym tu dyskutować, dziękuje i dobranoc.

  4. krystek pisze:

    • Zdjęcia szpitala zniszczonego przez „ukraińskich banderowców” to tak naprawdę fotografie z Syrii? • Nieudolny fotomontaż podstawą dla wiadomości w państwowej rosyjskiej telewizji o tym, że na Ukrainie zostanie wprowadzony „banknot z podobizną Hitlera”? • Film o cierpieniu „dzieci z Donbasu” ilustrowany zdjęciami z zamachu w Biesłanie? • Codziennie opinie fałszywych „uczestników wydarzeń”, „dyplomatów” i „profesorów” w charakterze ekspertów? • Sfabrykowane od początku do końca historyjki o dzieciach ukrzyżowanych w Donbasie przez „banderowców” albo budowie obozów koncentracyjnych dla mówiących po rosyjsku? •

    Czy to chore rojenia jakiegoś schizofrenika? Ależ nie, to tylko rosyjska prymitywna propaganda, która w czasie rosyjskiej agresji na Ukrainie przybrała monstrualne rozmiary. Czy mamy i w Polsce wielbicieli takiej obraźliwej dla intelektu propagandy? Oj mamy, i nawet na tej stronie widać, że niejednego. Ich metodom poświęcona jest ta witryna:

    https://www.facebook.com/pages/Rosyjska-V-kolumna-w-Polsce/218251225011751

    Czy niedługo znajdą się tam i nasze cerkiewne sulimy, przeglądy prawosławne, i różne inne grupy z „Prawosławiem” w nazwie? Obawiam się, że niestety tak. I wstyd będzie na dłuuugie lata, gdy ta cała zaropiała zgnilizna wylezie na światło dzienne. Bo będziemy stać w jednym rzędzie z najgorszymi parchami tego nieszczęsnego kraju. Będę starał się zamieszczać ten oto treściwy komunikat pod każdym artykułem, pod którym kremlowscy wolontariusze będą urządzać wylewanie swoich pomyj (żeby nie było, że nikt nie ostrzegał przed złem).

  5. Wołyń Pamiętamy pisze:

    Ktos kiedys napisal ze na niewinnie przelanej krwi choćby jednego dziecka nieda sie zbudowac szczesliwego spoleczenstwa. dlatego, Gaspadin Partyzan, zachowaj sie jak przystalo na Chrzescijanina iwywal to banderowskie zaklamane scierwo

    • Chrześcijanin buduje swoje życie w duchu ewangelicznej miłości do KAŻDEGO bliźniego. Ukraińscy prawdziwie prawosławni chrześcijanie zawsze będą moimi braćmi, bez względu na przeciwległe interesy możnych i silnych tego świata.

      Kto twierdzi, że żyje w światłości,
      a nienawidzi brata swego,
      dotąd jeszcze jest w ciemności.
      Kto miłuje swego brata,
      ten trwa w światłości
      i nie może się potknąć.
      Kto zaś swojego brata nienawidzi,
      żyje w ciemności
      i działa w ciemności,
      i nie wie, dokąd dąży,
      ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy. (1J 2,9-11)

  6. ehhhh pisze:

    Z Tobą nie da się rozmawiać. Nikt tu nie mówi o tym co napisałeś na początku swojego komentarza. Propaganda działa w obie strony i to chyba rzec oczywista. Zapewne nikt tu z obecnych nie ogląda tv, ale tryliony filmików w sieci mówią same za siebie. Nie wiem czemu nie widzisz banderowców … oni są gorsi niż Ci z islamiści z ISIS. Chociażby odcięcie głowy na oczach żony komendanta policji w Doniecku na samym początku konfliktu. Mam ten film pod ręką, ale ze względu na to, że jest drastyczny nie będę go tu umieszczał. Rozumiem, że to dla Ciebie nic i zaraz powiesz propaganda..
    Kompletnie nie rozumiem Twoje wrogości, na to jak ktoś uważasz inaczej niż Ty. Dyskusją z Tobą jest bezużyteczna. Bez odbioru. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s