11 lat od tragedii serbskiego Kosowa.

Posted: 20/04/2015 in dobre artykuły

image

17 marca minęło dokładnie 11 lat od jednego z najbardziej przerażających, a zarazem wstydliwie zapomnianych wydarzeń w XXI-wiecznej historii Europy. W trwających dwa dni pogromach ludności serbskiej w Kosowie, zmuszono do bezpowrotnego opuszczenia swoich domów ponad 4 tys. osób tej narodowości. Albańscy demonstranci całkowicie zniszczyli od 800 do 900 serbskich domów oraz 35 świątyń prawosławnych, w tym 18 znajdujących się na liście pomników światowego dziedzictwa kultury UNESCO, m. in. zbudowaną w XIII i XIV wieku cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie. Szacunkowe dane Serbskiej Cerkwi Prawosławnej mówią dzisiaj o ponad 100 świątyniach prawosławnych, które dodatkowo i w różnym stopniu zostały zbezczeszczone podczas „pogromu marcowego”. W zamieszkach poniosło śmierć 9 Serbów i 11 kosowskich Albańczyków (ofiary po ich stronie padły głównie podczas starć z próbującymi uspokoić sytuację oenzetowskimi siłami KFOR stacjonującymi na terytorium Kosowa od momentu wycofania się z prowincji sił serbskich po trwającej 78 dni wojnie z NATO w 1999 roku). Podczas starć zniszczono także 10 instytucji użyteczności publicznej, w tym szkół, ośrodków zdrowia i urzędów pocztowych.

Rozruchy w znajdującym się wówczas pod międzynarodowym protektoratem byłym autonomicznym okręgiem w ramach Jugosławii i Serbii rozpoczęły się od pogłosek – później okazało się, że nie mających pokrycia – iż Serbowie mieli udział w tragicznej śmierci albańskiego chłopca, który utonął w rzece Ibar, dzielącej prowincję na północną część, zamieszkałą przez pozostałych tam Serbów i część południową, od zakończenia wojny w 1999 roku zdominowaną przez kosowskich Albańczyków.


Międzynarodowy wymiar sprawiedliwości skazał po pogromach 67 osób na kary pozbawienia wolności od 21 miesięcy do 12 lat. Wielu z nich postawiono także zarzuty świadomego i zaplanowanego niszczenia obiektów sakralnych. Rozpowszechniona już wówczas technologia mobilnych urządzeń nagrywających łatwo filmy odsłoniła przed światem niezwykłą brutalność demonstrantów niszczących krzyże na kopułach świątyń i w destrukcyjnym amoku podpalających poszczególne części cerkwi. Tylko dzięki opanowaniu i zimnej krwi wielu serbskich duchownych udało się zapobiec przekształceniu się zamieszek w Kosowie w starcia religijne – zdesperowane grupy młodzieży próbowały w nocy z 17 na 18 marca 2004 roku podpalić meczet Bajrakli w Belgradzie, ale po pewnym czasie zostali zatrzymani przez kilku prawosławnych księży i wyraźne apele biskupów.

W wydarzeniach z marca 2004 roku, dzisiaj upamiętnianych w Serbii specjalnymi lekcjami wychowawczymi w szkołach, można widzieć sporą porażkę międzynarodowej misji UNMIK, zarządzającej Kosowem od 1999 roku oraz słabych umiejętności operacyjnych kontyngentu sił KFOR, w którego skład wchodziły wówczas wojskowi z najnowocześniejszych armii świata. O ile nawet zachowując niezbędną dozę obiektywizmu przyznamy, że udało im się w miarę szybko opanować narastającą w astronomicznym tempie agresję, to jednak nie da się ukryć, że „pogrom marcowy” stanowił wypadkową katastrofalnej sytuację serbskiej i prawosławnej ludności Kosowa po zakończeniu wojny z NATO. Praktycznie od 16 lat trwa tam systematyczne niszczenie i zacieranie śladów po wielowiekowej obecności wschodniego chrześcijaństwa. „Nieznani sprawcy” wciąż atakują i bezczeszczą świątynie, nie oszczędzają cmentarzy i atakują pielgrzymów zmierzających do chronionych przez siły międzynarodowe osamotnionych serbskich monasterów. Należące do katalogu fundamentalnych praw człowieka prawa do swobody wyznawania wiary i swobodnego przemieszczania się, wciąż nie są w Kosowie w pełni przestrzegane.

Na koniec trudno nie wspomnieć o kolejnej, ciemnej karcie związanej z „pogromem marcowym”, ale też związanej z całościową sytuacją prawosławnych chrześcijan w Kosowie. Jest nią nie tylko milczenie europejskich elit politycznych, ale też zaskakujące milczenie innych kościołów chrześcijańskich, w tym – Kościoła katolickiego, często tak przecież wyczulonego na wiele przejawów przemocy i agresji w świecie. Potępienie aktów niszczenia kosowskich świątyń w 2004 roku nie padło ani z ust ówczesnego papieża Jana Pawła II (który tuż po wybuchu wojny pomiędzy Jugosławią a NATO w 1999 roku, podczas niedzielnej modlitwy „Anioł Pański” dyplomatycznie apelował, aby konflikt w Kosowie rozwiązać zgodnie z „prawami sprawiedliwości i historii”) ani też żadnych innych wysokich dostojników watykańskich czy hierarchów Kościoła katolickiego w Europie. O wydarzeniach milczał też łaciński administrator Kosowa, nieżyjący już bp Marko Sopi, powtarzający zadziwiające tezy, że monastery prawosławne Kosowa zostały „zbudowane na miejscu dawnych albańskich kościołów”.

Nie da się ukryć, że 11 lat temu Europa po raz kolejny nie zdała ważnego egzaminu.

Łukasz Kobeszko
Źródło: fb.com/kobeszko

Reklamy
Komentarze
  1. piotr pisze:

    CHRISTOS WOSKRESIE!
    Mały OT. Piękny obrazek Serbów jadących na paradę w Moskwie:

    A dlaczego piękny? Trzy podniesione (złączone) palce symbolizujące Trójcę Świętą. Aż miło patrzeć na takie obrazki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s