Męczennicy za ruski mir?”

Posted: 23/04/2015 in dobre artykuły, polityka i my, wojna i Cerkiew

image

Ukraińska filia Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej przeżywa ciężkie czasy. Żadnych skutków nie przynoszą podejmowane przez nią starania, by zapewnić społeczeństwo o tym, że Ukraińska Cerkiew Prawosławna mogłaby stać się niemalże główną podporą duchową Ukraińców. Przeciwko takiej wizji świadczą nieubłagane fakty. Wierni Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej, niezadowoleni z jej niezwykle nierozumnego stosunku do wojny w Donbasie, zmuszeni zostają do podejmowania niełatwych decyzji: niektóre parafie zaprzestają wymieniania na liturgii imienia zwierzchnika RCP patriarchy Cyryla, inne szukają sposobów na zmianę jurysdykcji, jeszcze inne wspólnoty przeżywają po prostu rozłam wewnętrzny albo sporządzają zbiorowe listy otwarte do zwierzchnika UCP, a nawet RCP, w których padają skrajnie niewygodne pytania. W tym samym czasie w przeciwnym obozie stale kipią radykalne nastroje i słyszalne są typowo bolszewickie propozycje – „pozbawić własności”, „precz ze zdrajcami”, „wszystko zabrać i podzielić”, i tak dalej. Wszystko prowadzi do tego, że ukraińscy prawosławni wszystkich jurysdykcji już od ponad roku znajdują się w, zdawałoby się już zapomnianym, stanie permanentnej nerwicy i wzajemnej wrogości. A w takim stanie rzadko kiedy udaje się trzeźwo oceniać sytuację i powstrzymać od gwałtownych ruchów. Niestety, wszystkie incydenty związane z Ukraińską Cerkwią Prawosławną zostały momentalnie przedstawione jako początek prześladowania kanonicznego prawosławia, a samą Ukraińską Cerkiew Prawosławną ukazano jako męczenniczkę.


Owszem, pewne incydenty się zdarzyły. Jednakże ogólnie rzecz biorąc ukraińskie społeczeństwo zademonstrowało zupełnie nie ten poziom agresji, na jaki liczono w Moskwie. Co więcej na samej Ukrainie zarówno najwyższa władza państwowa, jak i kręgi głównego „konkurenta” UPC, Kijowskiego Patriarchatu, bardzo chłodno przyjmują wezwania gorących głów gotowych do odebrania znajdujących się w jurysdykcji UCP ławr i monasterów, zdelegalizowania jej, bądź deportacji rosyjskich kapłanów i biskupów. Patriarchat Kijowski oficjalnie zabronił swoim duchownym i wiernym samowolnie przejmować świątynie „konkurentów”, grożąc za taki czyn nawet odłączeniem od cerkwi. Tym samym wziął na siebie odpowiedzialność za możliwe prowokacje (w odróżnieniu od UCP, która odmówiła wzięcia odpowiedzialności za swoich kapłanów na okupowanych terytoriach Donbasu).

Umiarkowany ton ze strony Patriarchatu Kijowskiego jest najważniejszym czynnikiem wiążącym ręce administracyjnemu centrum UCP. Nie jest dla nikogo tajemnicą, jakie uczucia żywi większość przedstawiciele Rosyjskiej Cerkwi do Ukrainy, jej narodu i rządu. Tak jak zawsze wyjdzie szydło z worka, tak nie sposób ukryć ani jednej akcji z udziałem przedstawicieli RCP w związku z mobilizacją rosyjskich najemników do walk w Donbasie, zbiórkami funduszy „dla Noworosji”, a nawet zakupami umundurowania dla „wojowników z faszyzmem”. Tak więc Rosyjska Cerkiew Prawosławna gasi w tym momencie pożar benzyną. Rzecz jasna mamy do czynienia z wojną hybrydową, która ma to do siebie, że swoje prawdziwe uczucia i realne zamiary można zaprezentować dopiero w odpowiednim czasie.

Na razie okoliczności zmuszają Patriarchat Moskiewski do udawania swej „neutralności”, co budzi niezadowolenie obu „obozów”, które z woli losu znalazły się w obrębie jednej cerkwi. Najprawdopodobniej w Moskwie wyczekuje się na dwa wydarzenia. Pierwsze to agresywne działania w stosunku do UCP. Rodzi się uzasadnione podejrzenie, że okołocerkiewna przestrzeń informacyjna robi wszystko, co tylko się da, by rozdrażnić Ukraińców w nadziei na to, że ci w końcu wybuchną i rzucą się na UCP. Wtedy to RCP natychmiast uruchomi całą moc wstrzymywanych do tej pory środków w celu „obrony kanonicznego prawosławia”, nie licząc się ani z moralnością, ani żadnymi konwenansami czy swoimi wcześniejszymi zapewnieniami o neutralności wobec ukraińskiego konfliktu. Pamiętamy jak patriarcha Cyryl zapewniał swego czasu, że Rosja nigdy nie prowadziła wojen napastniczych, a tylko wyzwoleńcze. Również i w przypadku Ukrainy RCP czeka na głośną prowokację, aby otwarcie dołączyć do rosyjskiej agresji, tym razem już pod płaszczykiem wyprawy krzyżowej wyłącznie w celu „obrony świętości”. Drugie wydarzenie, które w planach RCP miałoby usprawiedliwić wszystkie jej działania, to „zwycięstwo bojowników z ukraińskim faszyzmem”. Tak już bowiem się przyjęło, że zwycięzców nikt nie sądzi. Post factum zwycięzcy udzielone zostaje prawo do usprawiedliwienia dowolnego kłamstwa, fałszu, potworności, podłości i zdrady. Jak to mawiają: „wszystko dla frontu, wszystko dla zwycięstwa!”. Prawdopodobnie na tymże froncie i dla tego zwycięstwa działała pamiętna krótkowzroczność hierarchii UCP w stosunku do tych swoich kapłanów, którzy otwarcie wzywają do zniszczenia państwa o nazwie Ukraina, zajmują się zbiórką środków „dla Noworosji” czy sprawują „opiekę duchową” nad rebeliantami, terroryzującymi niekontrolowaną przez Ukrainę część Donbasu. Jak widać kanony są przez dzisiejszą UCP stosowane bardzo wybiórczo.

Rzecz jasna w narodzie wzbiera wzburzenie, poziom którego grozi od czasu do czasu przelaniem się w „akcje gniewu” I to jest dokładnie to, czego potrzebuje Rosyjska Cerkiew! (…)

Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej niestety nie udało się uniknąć wplątania w politykę. Przy aktywnym wsparciu RCP szeroką działalność rozwinęły na Ukrainie rozmaite „prawosławne bractwa” i „związki prawosławnych obywateli”. Ich celem był wpływ psychologiczny na wiernych i hierarchię UCP oraz narzucanie im idei politycznych charakterystycznych dla rosyjskich kręgów nacjonalistycznych. Wystarczy wspomnieć choćby ich zaangażowanie w kampanię prezydencką w 2004. Niestety odpychające pseudoprawosławne idee przypadły do gustu wielu biskupom UCP, którzy zgodzili się na przyjęcie pod swą duchową opiekę „prawosławnych organizacji” propagujących rosyjski szowinizm i siejących podziały w społeczności cerkiewnej. Potrzeba „zakręcenia kurka” pojawiła się dopiero wtedy, gdy w końcu zrozumiano, że ludzie ci w swej działalności nie mają żadnych hamulców i nie liczą się nawet z elementarnymi postulatami etyki chrześcijańskiej, co odbijało się na reputacji samej cerkwi. Po wielu dyskusjach metropolita Włodzimierz (Sabodan) w trakcie soboru biskupów UPC z dnia 21 grudnia 2007 błogosławił inicjatywę arcybiskupa Aleksandra (Drabynko) potępiającą tak zwane „polityczne prawosławie” i jego agitatorów. Autorem tego terminu był nieprzeciętny teolog UCP o. Kyryło Howorun. Była to natchniona decyzja soborowa, dzięki której teraz już można powiedzieć, że UCP intuicyjnie odczuwała jednak następstwa „politycznego prawosławia” i podjęła próbę odżegnania się od niego. Jednak, podobnie jak w przypadku soboru pomiestnego z 1991 (gdy postanowiono poprosić o nadanie UCP autokefalii), sobór biskupów z 2007 zdecydował się tylko na połowiczne rozwiązania problemu. Potępił tylko kilku szczególnie zapalczywych przedstawicieli „politycznego prawosławia”, pozostawiając na pokładzie całą zgraję podobnych organizacji oraz ich liderów. A ci dosłownie do ostatniej minuty chodzili w samowolnych krestnych chodach wokół Ławry Peczerskiej, a teraz odnoszą bojowe sukcesy w składzie tak zwanej „Rosyjskiej Armii Prawosławnej”. Ci zaś, którzy zostali potępieni i zobowiązani do pokuty, zupełnie niczego nie odpokutowali, a przeciwnie – kontynuowali swoje dzieło.

Była jednak szansa, by UPC uniknęła dzisiejszego stanu. Wystarczyła wola, by w całości wykorzenić opisywany ruch. Niestety, UPC wybrała najgorszą dla siebie drogę i padła ofiarą własnych „wewnętrznych demonów”, których, paradoksalnie, sama osądziła.

Światowe prawosławie prawdopodobnie nie będzie miało jednak ochoty, by tracić czas na rozważanie wszelkich tego typu niuansów. Na świadomości tego faktu zbudowana jest cała polityka informacyjna RCP w stosunku do Ukrainy. Na początku była bezprecedensowa próba dyskredytacji idei kanonicznej autokefalii ukraińskiej cerkwi (przypomnijmy tu groteskowy „testament starca Zosimy Sokura”, napisany nie bez udziału niektórych „prawosławnych szermierzy jedności Cerkwi Rosyjskiej”). Teraz kolej na dyskredytację idei jednolitej ukraińskiej cerkwi lokalnej. A jest to idea, która spotkała się z ogromnym odzewem w duszach Ukraińców, ale realizacja której zależy od stosunku wspominanego już światowego prawosławia. A światowe prawosławie woli patrzeć na Ukrainę oczami Moskwy. Wiadomo, że wtedy zobaczy tam nie co innego, jak rozszalałych nacjonalistów, marsze niosących pochodnie zwolenników Adolfa Hitlera, naruszanie praw wiernych cerkwi kanonicznej, przejęcia świątyń przez bojowników „Prawego Sektoru”, ostrzały świątyń prawosławnych przez bezbożne wojsko Ukrainy i śmierć bezbronnych niewinnych cywilów – oczywiście wiernych UCP. Drugiej stronie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego nie jest udzielana żadna uwaga, związek przyczynowo-skutkowy ulega potwornemu skażeniu. Czy światowe prawosławie uzna jedyną ukraińską cerkiew lokalną, którą RCP przedstawi jako „bękarta wojny domowej”? Pytanie retoryczne.

Wszyscy już zaczynają rozumieć, że UCP postawiła na stworzenie sobie wizerunku twierdzy oblężonej przez wrogów. Przy czym ci wrogowie – to Ukraińcy (no bo niby kto inny?). Ukraińska Cerkiew oblężona przez Ukraińców. Oczywisty absurd. A jednak nie ma żadnych prób złagodzenia stanowiska, ostudzenia gorących głów swych prorosyjskich zwolenników, odgrodzenia wiernych od antyukraińskiej działalności szeregu swoich kapłanów. Najbardziej obrzydliwi propagandziści „ruskiego mira” uciekli co prawda sami, ale na pozostałych przymyka się oczy. Zakazami objęto tylko pojedyncze osoby, a i to dopiero po głośnych skandalach ujawnionych w prasie. Powstaje wrażenie, że hierarchii UCP jest absolutnie wszystko jedno, czy ich cerkiew będzie się nazywała Ukraińską, Małorosyjską, Pograniczną, a może Buforową. Nasz naród i jego odrębność jest dla tej cerkwi (a przynajmniej dla rządzących nią) czymś zupełnie bez znaczenia. To zadziwiające (a nawet oburzające) odtożsamienie się z zamieszkującym Ukrainę narodem w ogóle nawet nie wprawia UCP w zakłopotanie, podobnie jak nie przejmuje się ona i gwałtowną utratą zaufania i szacunku. Najwyraźniej ma ona swoje własne cele i zadania, których nie ma potrzeby uzgadniać z otoczeniem. Bo to otoczenie to wrogowie. A wrogowie Cerkwi to wrogowie Chrystusa. Więc niby o czym z takimi rozmawiać?

Ponadto wciąż przybywa owych „tych”, z którymi na Ukrainie „nie ma o czym rozmawiać”. Sprawa polega jednak na tym, że pod względem psychologicznym człowiek jest istotą społeczną, która dąży nie do izolacji, a do ustanowienia kontaktów z większością. A tutaj nagle cerkiewną socjopatię przedstawia się człowiekowi jako normę. Jednak przecież do pewnego czasu UCP jako swój główny atut podawała fakt bycia „cerkwią większości Ukraińców”. Obecny syndrom oblężonej twierdzy, sztucznie narzucony wiernym, szybko przyniesie swe owoce. Nie będą to jednak takie owoce, na które liczyli twórcy tej taktyki. W szeregach UCP coraz więcej kapłanów i wiernych uświadamia sobie, że dalej tak żyć się nie da. A samowykluczenie pozbawia UCP nawet mglistej szansy na odegranie głównej roli w dyplomatycznym rozwiązaniu konfliktu na Donbasie. Zresztą, jeśli wierzyć plotkom, hierarchii UCP jest obojętne kto i jak ureguluje ten konflikt. Dlatego też i nikt nie zrezygnuje ze sławetnego już „podwójnego obywatelstwa” – oto i strategia tej struktury na przetrwanie. Ambiwalencja UCP ma czysto praktyczny charakter: zwyciężą „faszyści” – no to zagramy wtedy pomocą żołnierzom ATO; zwyciężą „antyfaszyści” – popracujemy na pomyślność „ruskiego mira”.

A na razie fakty mówią tyle, że UCP nie udaje się być głównym kołem u wozu. Nie chce jej się być jednak także jakimś kołem podrzędnym. W takiej sytuacji zostaje tylko jeszcze jedno wolne miejsce na rolę koła. A mianowicie – piątego.

Fragment analizy, autorką której jest Tatiana Derkacz z Religijno-Informacyjnej Służby Ukrainy (RISU)
Тłum. Krystian
http://risu.org.ua/ru/index/expert_thought/authors_columns/tderkach_column/59638/

Komentarze
  1. Starik pisze:

    „Metody naszej walki w gruncie rzeczy będą pokojowe. Będą one ideologiczne i ekonomiczne jednak w miarę potrzeby z zastosowaniem struktur siłowych. W pierwszym rzędzie dokonamy separacji narodów słowiańskich (jest ich ok. 300 mln. w tym połowa to Rosjanie) na małe państewka, nie utrzymujące między sobą dobrych relacji. Postaramy się, aby wciągnąć je w konflikty zbrojne w celu wzajemnego wyniszczania się. Ukrainiec będzie przekonany, że walczy o swoją niezależność, przeciwko ekspansji Rosji. Rosja natomiast będzie bronić swoich interesów narodowych, zmierzając do odzyskania utraconych ziem. Jednakże nie pozwolimy żadnej ze stron na samookreślenie się na bazie wartości narodowych i tradycji. W zmaganiach tych słowiańskie bydło będzie słabnąć. Do świadomości Słowian wprowadzimy takie stereotypy myślenia, przy których najbardziej strasznym określeniem, będzie słowo „antysemita” , a słowo Żyd będzie wymawiane szeptem. Oddziaływać będziemy za pośrednictwem radia i telewizji.

    Tępy słowiański umysł nie rozumie, że najbardziej przerażający faszyści to ci, którzy nigdy o tym nie mówią, a organizują wszystko na zasadach demokratycznych. Wiemy doskonale, że nacjonalizm umacnia nację. Przestarzałe hasło „internacjonalizm” zamienimy na hasło „wartości ogólnoludzkie”, co oznacza to samo. Nie pozwolimy na odrodzenie się nacjonalizmu wśród Słowian. Zagwarantujemy natomiast pełny rozwój naszego nacjonalizmu – syjonizmu, a ściślej żydowskiego faszyzmu. Organizacja Narodów Zjednoczonych jest obecnie pod pełną naszą kontrolą i stanowi narzędzie do zdobycia przez nas władzy nad „wszystkimi narodami świata”. ” http://wolna-polska.pl/wiadomosci/co-zagraza-slowianom-2012-01

  2. piotr pisze:

    A tu próba niedawna próba przejęcia cerkwi przez UCP PK z pomocą Prawego Sektora https://www.youtube.com/watch?v=RErD9t5hCfc

  3. ewsdqd pisze:

    Ty krystek oglądaj jedynie słuszne kanały: 5 канал, 1+1, a z polskich tvn-y i inne. Nie musisz myśleć, oni to zrobią za ciebie. Ruskich nie oglądaj, bo tam wszędzie propaganda putinowska.

    • krystek pisze:

      Z pierwszym twoim niby-inteligentnym przytykiem nie mam zamiaru dyskutować. Natomiast co do ostatniego zdania, to święta prawda – mam nadzieję, że każdy weźmie sobie twoją radę do serca i z dużym dystansem będzie traktować kolejne wymysły prymitywnej rosyjskiej propagandy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s