Monastycyzm w zgiełku miasta i kiermaszowych budek.

Posted: 07/07/2015 in modernizm i odnowieńcy

image

Święto narodzenia św. Jana Chrzciciela. Dzień w którym nasi przodkowie nie szli w pole bojąc się zgrzeszyć brakiem szacunku i oddania należnej czci dniu świętego.

Dziś dostałem informację o tym, że w  centrum stolicy przy jednej z głównych ulic swe wyroby sprzedają… mniszki z monasteru św. księżnej Elżbiety z białoruskiego Mińska.
Obecność podczas parafialnych świąt tych że mniszek już nikogo nie dziwi. Od przynajmniej 10-ciu lat stały się one nieodłącznym elementem wszystkich podlaskich świąt.
Patrząc na nie wielu zadaje sobie pytanie, po co uciekały od świata skoro większość swego życia spędzają na handlu, z dala od monasterskiej hezychii i duchowego kierownictwa. Te mniszki nieraz po trzy miesiące tułaczą się po Polsce.

Kiedyś byłem świadkiem jak jedna z tych mniszek na podwórku przed cerkwią sprzedawała w czasie nabożeństwa, by w momencie wyniesienia eucharystycznego Kielicha wbiec do świątyni i w biegu przyjąć Dary.

Mniszki te zarabiają nie tylko na „potrzeby” monasteru i z mocy biskupiej woli zarządzającą siostrzyczkami przełożonej, lecz również na jurysdykcyjnie „cło” nałożone przez metr. Sawę.

Na poniższych zdjęciach również można zobaczyć, że poza matrioszkami, lalkami, płytami CD, ikonkami, ziółkami polskiej produkcji, oraz pamiątkami i bryloczkami w postaci matrioszki czy… krzyża, mniszki nie mają nic do zaoferowania ludziom szukającym potwierdzenia czystości wiary we wschodnim Chrześcijaństwie. Na me pytanie „ile czasu tutaj będziecie” odpowiedziały że aż „do soboty”…

Popularne i nadużywane powiedzenie o posłuszeństwie ponad modlitwę…. w krzywych umysłach pseudostarców zamienia się ono w posłuszeństwo ponad zbawienie się… Nigdzie u św. Ojców nie znajdziemy tak chorego pojmowania benedyktyńskiej maksymy ora et labora (módl się i pracuj) jakie ma miejsce w sergiańskich cerkwiach. Niech tragiczna sytuacja tych mniszek posłuży za dobrą lekcję tym wszystkim którzy naczytawszy się dzieł ojców pustyni, a w gorszym przypadku książek o współczesnych charyzmatykach – „starcach”, postanowią bezmyślnie oddać swe dusze ihumenom i ihumeniom zajmującym się zarabianiem pieniędzy swym sergiańskim „biskupom”.

l.M.

image

image

image

image

image

Zdjęcia zrobione za pozwoleniem samych mniszek.

Komentarze
  1. PRAWOSŁAWNY CZASOWNIK pisze:

    Spokój bo Łukaszenko sankcje nałoży!!!

  2. krystek pisze:

    Ciężko mi potępić ich jeżdżenie po odpustach. Wiadomo że na co dzień wcale nie tak lekko jest dostać w Polsce wiele przydatnych „prawosławnych” drobiazgów. Więc lepiej chyba mieć niż nie mieć takiej okazji, żeby kupić to, czego nie możesz łatwo dostać… Ziółka też nie są polskiej produkcji, tylko po prostu one mają przygotowane dodatkowe naklejki z informacją po polsku, bo ciężko byłoby każdemu cały czas tłumaczyć, a co jest w tym opakowaniu, a co w tamtym…

    Jedyne w sumie, co mogę potępić, to tylko to cło, pobierane przez Sawę. Jeśli to prawda, to już chyba nic mnie nie zdziwi w tym ich szujowatym światku… Zresztą z jakiej racji to cło, jeśli one żadnej specjalnej konkurencji w zasadzie nikomu tu nie robią…

    • Nie lepiej już zatrudnić do tego osoby świeckie? Czy chodzi o tanią siłę roboczą? U tych mniszek dzień świąteczny to sklepowa lada, i tak przez 3 miesiące.
      Nikt ich nie potępia, co najwyżej tych którzy do takiego stanu je doprowadzili.
      Cło jest pobierane również od ukraińskich mniszek z Gródka które przyjeżdżają do Polski kolędować.

      • krystek pisze:

        No i to właśnie dodatkowo mnie smuci, że nie dość, że się tak tłuką zamiast pracować spokojnie w swoim monasterze, to jeszcze nawet i po część ich zarobku z tej niewdzięcznej pracy łapę wyciąga miejscowa mafia…

      • piotr pisze:

        Trochę przekręcił Partyzant rzeczywistość. Jakiś czas temu, gdy chodziły ‚mniszki’ po domach zaprosiliśmy je z rodziną do siebie na kolację. Porozmawialiśmy z nimi na różne tematy. Panie w białych chustkach nie są mniszkami (a takie jeżdżą zazwyczaj) to po pierwsze, a jedynie pomocnicami. Druga sprawa dostają też za to wynagrodzenie. Duża część pieniędzy idzie na ośrodek pomocy chorym. Koło monasteru zajmują się przeróżnymi ludźmi. Opowiadały nam, że mają bardzo dużo osób z chorobami psychicznymi, samobójców, którzy później trafiają na dobrą drogę! Samych pomocnic jest tam bardzo dużo. Z tymi co rozmawialiśmy to akurat jedna powiedziała, że jeszcze nie wie jaką drogę wybierze, a druga, że raczej świecką. Bardzo fajne, uduchowione i przesympatyczne dziewczyny.

      • Na zdjęciu jest MNISZKA z pomocnicą.
        Z Mińska znam 3 mniszki które przyjeżdżały/-ją do Polski.
        Niestety ale ośrodek nie jest jedynym miejscem na które zbierają mniszki. Dochodzi do tego również opłata miejscowemu biskupowi (mówię o Mińsku a nie o Gródku).

      • podpis pisze:

        Dlaczego piszecie, że to cło, jeśli to jest haracz?
        Zastanawia mnie również aspekt prawny takiego handlu. Gdybym chciał sprzedawać jakieś matrioszki i pamiątki to muszę założyć działalność, kasę fiskalną, zusy itd. One nie płacą nic oprócz haraczy. Druga sprawa, to skąd taka ilość „towaru” znalazła się w Polsce. Czy to zostało oclone, czy też jest to przemyt. Kupując w sklepach zagranicznych spoza UE, przy transakcjach powyżej 150 euro nakładają na mnie cło i podatek vat.

        Osobiście nie mam nic przeciwko nim, bo nie prowadzę takiej działalności, ale jeślibym sprzedawał takie pamiątki legalnie, a obok mego sklepu rozłożyłyby się siostry ze swoim straganem, to byłoby nie fair.

      • piotr pisze:

        Odniosłem się do pierwszej części zdania poprzedniej Pańskiej wypowiedzi. Oczywiście smutny jest fakt, że mniszki stoją przy ladach w święta. Z drugiej strony nie sprzedają one pomidorów czy ziemniaków. W pełni zgadzam się z tym co napisał Pan Krystian.

        Miejmy też na uwadze, że osądzając innych z powodu naszej przewrotności sami później możemy wpaść w taki a nie inny grzech. Sam na własnej skórze się o tym przekonałem. Dlatego też z wielką ostrożnością czytam już Pański portal.

        PS Przepraszam za zadanie prywatnego pytania, ale bardzo miło było mi zobaczyć swoich:) Czy przypadkiem miesiąc temu Partyzant nie był w Souroti przy grobie św. starca Paisjusza? Wyjeżdżając z tej miejscowości widziałem hajnowską rejestrację i trzech Panów wychodzących z samochodu🙂

      • Jeśli osądzamy przy tym śmiejąc się i ciesząc się z upadku biskupa/kapłana to bez wątpienia wpadniemy w ten grzech. Uciekanie przed rzeczywistością nie jest niczym dobrym.

    • golona owieczka z PAKP pisze:

      Krystku, a pro po ździwienia to taka „mała” ciekawostka z Białegostoku, oto abp Jakub znudzony wypoczynkiem na daczy w Puszczy Knyszyńskiej wyjechał incognito wraz z przyjaciółmi do Chin na 3 tygodniową luksusową wycieczkę. I stało się jasne dlaczego nie było Go na uroczystościach w Jabłecznej.
      P.S. Nie jest zatem prawdą, że razem z Metropolitą Sawą rozmyślają o przyszłości Cerkwii w pewnym znanym ośrodku nad morzem bałtyckim .

      • podpis pisze:

        Jak apb ubiera się podczas takiej wycieczki. W szatach, czy po cywilu?

      • krystek pisze:

        Ale, że o co chodzi z tym linkiem? Że się spotkał kulturalnie z takimi mnichami zamiast na przykład oblać ich wiadrem pomyj albo z pomocą czołgów Putina przerobić ich klasztor na podworie RCP?

        Nawiasem mówiąc, gdyby tak każdy prawosławny przestrzegał chociaż czegoś zbliżonego do zasad etycznych buddyzmu… Pomagać innym, gdy tylko jest to możliwe, a gdy jest to niemożliwe, to przynajmniej nie szkodzić. Umieć wzbudzić w sobie współczucie do każdego, powstrzymać się od gniewu, walczyć z przekonaniem, że musi istnieć podział na przyjaciół i wrogów, dbać o przyrodę ożywioną i nieożywioną…

      • Apostoł Paweł zaszedł do świątyni pogańskiej, przywitał się z głównym ich szamanem, poklepali się po ramieniu, uściskali. Zaświadczyli przed zebranymi że mają wspólne cenności i wogóle wiele wspólnego. O różnicach Apostoł Paweł przemilczał, bo i po co się narażać nawołując do Chrystusa pogan. Po wspólnym wystąpieniu na agorze rozeszli się po swoich domach. Apostoł do swej malejącej i zobojętniałej względem wiary baranów i kozłów.
        Czy tak ma być?

      • krystek pisze:

        Ciężko mi odnosić się do tak subtelnej przypowieści, ale muszę zauważyć, że ja tam pod tym linkiem nie widzę nic nawet minimalnie podobnego do apostoła. Daleki jestem też bardzo od wyolbrzymiania znaczenia wizyt różnych delegacji u danego urzędnika państwowego, bo nie uważam, że są one aż tak przestrasznym zagrożeniem dla czegokolwiek. Nazywa się to konwenansem, a bierze się taki konwenans prawdopodobnie z tego, że na szczęście nie każdy Rosjanin to własność RCP – jest mnóstwo innych religii, z którymi trzeba współpracować choćby na poziomie werbalnym, bo to element, który służy utrzymaniu spoistości tego nieszczęsnego, sztucznego państwa. I tak, tak ma właśnie być, jeśli ktoś nie chce żeby powoli rozpadło się na takie sobie muzułmańskie, buddyjskie i inne kawałki.

        A tak w ogóle to prawdziwe problemy Prawosławia są wtedy, gdy lekką ręką zrywają ze sobą łączność eucharystyczną ci, którzy podobno mają ze sobą WSZYSTKO wspólne. I to trzeba raczej piętnować i o tym pisać.

  3. starik pisze:

    To wszystko się dzieje dlatego że od 17 wieku , że nie ma soborowości, a jest synodalność…i to są owoce tego.

  4. Maria pisze:

    Да уж. Не будем оправдываться. Что заслужили, то и получили. Только вот почему автор не называет своего имени? Если он за правду и истину, то почему не хочет прозрачности и открытости в отношении себя самого? Вот уж точно партизан так партизан.

    • Otvet otpravlen k Matushke.

      Dopisek:
      Matuszki jak zwykle okazały się aniołkami.🙂
      Przyznały się do błędu postawienia świeckiego jarmarku i do tego w dniu tak dużego cerkiewnego święta.
      Część niuansów i nieporozumień została listownie wyjaśniona, co nas bardzo cieszy. Reszta, jak Bóg da, podczas kolejnego spotkania.

  5. Новелла императора Никифора Фоки 964 г. о том, чтобы не строили новые монастыри и богадельни и чтобы богоугодные дома не расширяли своих имений

    Искупитель наш, заботясь о нашем спасении и указывая пути к нему, прямо наставляет нас, что многостяжание служит существенным к тому препятствием. Предостерегая против излишнего, он запрещает даже заботиться о пище завтрашнего дня, не только что о жизни, суме или другом хитоне. И вот, наблюдая теперь совершающееся в монастырских и других священных домах и замечая явную болезнь (так я называю жадность), которая в них обнаруживается, я не могу придумать, каким врачеванием может быть исправлено зло и каким наказанием я должен заклеймить безмерное любостяжание. Кто из святых отцов учил этому, и каким внушениям они следуют, дошедши до такого излишества и до такого безумия! Каждый день они стараются приобретать тысячи плефров (10 000 кв. футов – ред.), строят роскошные здания, разводят превышающие всякое число табуны лошадей, стада волов, верблюдов и другого скота, обращая на это всю заботу своей души, так что монашество уже ничем не отличается от мирской жизни со всеми ее суетными заботами. Разве слово божие не гласит нечто совершенно тому противное и не заповедует им полную свободу от таких попечений (“Не заботьтесь,— говорит оно,— что вам есть или что пить”)? Разве оно не ставит в пример и посрамление нам беззаботность птиц небесных? Разве апостол не говорит: “Эти мои руки послужили мне и бывшим при мне”; и в другом месте: “Имея пропитание и одежду, будем этим довольны”. Посмотри, какой образ жизни вели святые отцы, которые некогда просияли в Египте, Палестине, Александрии и в других концах земли: ты узнаешь, что жизнь их была до такой степени проста, как будто они жили только духом и уже достигли бестелесности ангелов.

    Христос сказал, что царствие Христово достигается только с большими усилиями и многими скорбями. Но когда я посмотрю на тех, которые дают обет монашеской жизни и переменой одежды как бы знаменуют свое отречение от мира, и вижу, как они обращают обеты свои в ложь и как противоречат поведением своему постригу, то не знаю, не следует ли скорее назвать все это пустым театральным представлением, придуманным для осмеяния имени Христова. Не апостольская это заповедь, не отеческое предание — приобретение многоплефровых громадных имений и множество забот о плодовых деревьях. Это не соответствует строгим требованиям добродетельной жизни, но, скорее, есть дело телесной нужды, причем духовное уступает место мирскому: нужда и потребность с течением времени обратились в неумеренность, как обыкновенно дурное, начавшись от малых начал и источников, превращается потом в большое зло.

    Ввиду всего этого, непонятно, почему люди, движимые желанием сделать что-либо для угождения богу и прощения своих грехов, презирают столь удобную для исполнения освобождающую от забот заповедь Христа, повелевающую продать имения и деньги раздать нищим; а вместо того, как бы намеренно желая сделать ее трудной и хлопотливой и наложить на себя множество забот, наперерыв стремятся устраивать монастыри, странноприимные дома и богадельни. В прежние времена, когда в таких учреждениях был недостаток, устроение их заключало в себе много похвального. Но когда число их превратилось в множество и стало превосходить всякую потребность и меру, а люди предпочитают отказываться от добра, совершаемого с великой легкостью, и обращаются к устройству монастырей, то кто не подумает, что это добро уже не без примеси зла, и не скажет, что к пшенице примешаны и плевелы. А еще более, кто не заметит, что богоугодное дело сделалось одним прикрытием тщеславия, дабы всем были явны делающие благое. Они уже не довольствуются тем, чтобы свидетелями их добрых дел были только те, которые при этом присутствуют, но хотят, чтобы и потомки не оставались в неведении об их добродетели. В то время, как есть тысячи других монастырей, пострадавших от времени и нуждающихся в помощи, у нас не хватает усердия, чтобы потратиться для поправки их и восстановления; вместо того мы всячески стремимся заводить собственные новые монастыри, дабы не только мы сами могли самоуслаждаться суетным титулом [основателей], но дабы наше стояло явно и отдельно… Вследствие этого, желая с корнем вырвать зло славолюбия, мы повелеваем, чтобы желающие быть благочестивыми и совершать дела для пользы и человеколюбия, следовали заповедям Христа и, продавая имение, раздавали его цену нищим… Если же есть между ними такие, которые из любви к прекрасному и высокому (так мы называем их любочестие), хотят устраивать монастыри, странноприимные и сиротские дома, то никто им в этом не будет препятствовать. Но так как в числе прежде выстроенных монастырей есть много таких, которые, как сказали выше, пришли в упадок и даже близки к полному уничтожению, то пусть такие люди прежде всего позаботятся о них, пусть подадут руку помощи поверженным на земле и на них докажут свою любовь к богу. Если же, пренебрегая прежними монастырями, находящимися в печальном положении, и как бы закрывая на них глаза, ревнители все-таки будут стремиться к постройке новых таковых зданий, то мы не можем похвалить такого деяния и даже никак не можем допустить его, видя в нем не что иное, как любовь к суетной славе и явное безумие… Что же касается способов, которыми может быть осуществляема забота об этих нуждающихся в помощи монастырях, то мы не требуем, чтобы им были жертвуемы поля, имения или здания (ибо таковых есть за ними уже довольно от прежнего времени), но повелеваем, чтобы лица, имеющие в виду угодить богу, продав поля и поместья, которыми владеют, каким угодно мирским людям, снабжали находящиеся в пренебрежении и разоряющиеся монастыри, а также их, по недостатку обработки, втуне лежащие земли надлежащими средствами, т. е. доставляли им рабов, волов, стада овец и другого скота. Ибо, если мы будем жертвовать самые поля и угодья, нам принадлежащие, то, по существующим для монастырей законам о запрещении продавать их собственность, мы придем к тому же самому положению, что и прежде, и оставим бедствующие и покинутые монастыри без всякой действительной помощи, так как, за отсутствием денег и рук. Они не в состоянии будут предпринять что-либо полезное на своей земле. Итак, отныне да не будет позволено никому завещать поля и поместья монастырям, богадельням и странноприимным домам или же митрополитам и епископам, так как они нисколько не приносят им пользы.

    Если же какие из прежних монастырей или богоугодных домов пользовались столь малым о себе попечением и находились в таких дурных руках, что остались совершенно лишенными угодий, то таким и впредь не будет препятствия приобретать необходимое с ведома и рассмотрения царского. А строить в пустынных местах келий и так называемые лавры, которые не стремятся к приобретению имений и чужих полей, а остаются только в пределах собственной своей ограды, мы не только не воспрещаем, но, напротив, считаем делом похвальным.

    Внушая и постановляя все это, я знаю, что многим слова мои покажутся тяжкими и несогласными с их образом мыслей. Но я о том не забочусь, так как, по апостолу Павлу, хочу угождать не людям, а богу.

    Кто имеет ум и смысл и привык смотреть не на одну только поверхность, но способен идти далее и проникать в глубь вещей, для того будет ясно, что мы применяем решение, полезное для живущих по богу, а также и для всего общества.

    Перевод В.Г. Васильевского

    Текст воспроизведен по изданию: Сборник документов по социально-экономической истории Византии. М. Академия Наук СССР. 1951

    • Maria pisze:

      Все люди (и монахи не исключение) склонны из одной крайности попадать в другую. Это неизбежно. Поэтому и приходится христианину постоянно выправлять, направлять свою жизнь в правильное русло, от крайностей к золотой середине.
      Кроме того, не ошибается тот, кто ничего не делает…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s