Dobry pasterz czy bezduszny urzędas?

Posted: 10/07/2015 in prawosławni w Polsce

image

Pozwolę sobie się wypowiedzieć: trudno stwierdzić czy któryś, na co dzień butny, duchowny w zaciszu domowym nie kaja się nocami robiąc 100 pokłonów. Wszystkich też nikt nie zna. Wydaje mi się, że prawosławni duchowni, którzy świadomie konwertowali na prawosławie są najbliżsi ortodoksji w swoim życiu.

Bardziej niepokoją mnie polscy biskupi, dla których prawosławie powinno być ich życiem, oddechem, a większość z nas widzi jak jest w rzeczywistości. Kiedy zobaczyłam na FB profilu bp. Paisjusza nietani przecież rower stacjonarny to mi ręce opadły. Wydaja mi się, że 50 pokłonów dziennie podczas modlitwy za trzódkę gorlicką i losy całego świata przyniosłyby efekt duchowy dla ludzi, samego biskupa i przy okazji zadbałaby o fizyczność…

Moim zdaniem biskup Grzegorz wierzy i stara się żyć zgodnie z duchem zasad prawosławnych. Nie słyszałam o skandalach w jego wykonaniu typu wino, kobiety i śpiew, ani o wycieczkach turystycznych do Chin. Nie zakłada koloratki, zawsze widziałam go w sutannie (w przeciwieństwie do niektórych), modli się, robi pokłony. Pachnie od niego ładanem, więc pali go podczas modlitwy. Pościł – to na pewno. Wg mnie modlitwa w jego wykonaniu ma cechy jej przeżywania, zachowuje też sens językowy. Jego homilie są zazwyczaj przemyślane, przepełnione nauką św. Ojców (nie interesują mnie kazania, w których duchowni opowiadają swoim dziwnym językiem przeczytany fragment Ewangelii – nie jest to przecież test na rozumienie tekstu czytanego). Można bp. Grzegorzowi kilka rzeczy zarzucić, np. nie rozumie młodzieży i nie potrafi rozmawiać na trudne pytania. Nie chce nie wiedzieć o fałszu innych i na siłę doszukuje się pozytywnych aspektów tam gdzie ich nie ma. Zaczął otaczać się ludźmi bogatymi, którym uwagi nie zwraca na np. strój, w przeciwieństwie do wiernych o niższym statusie materialnym. Jest służalczo-poddańczy wobec rządów i decyzji metropolity Sawy (które nie zawsze są słuszne). Jednak on sam jeden też nic nie zwojuje. Ale on też swoje przeszedł, kiedy metropolita przeniósł go z Bielska do Supraśla. Trudno żyć i pasterzować wśród zbuntowanych ludzi, którzy nie akceptują swego nowego duchowego zwierzchnika i w rozwalonym od strony duchowej klasztorze.Mając jednak przykład tego, co spotkało ojca Gabriela ze strony metropolity, nie dziwi mnie jego zachowanie. Nie dziwi mnie też to, że miał tą swoją posiadłość w Zubowie. Na jego miejscu też bym sobie taką nabyła, tak na wszelki wypadek, żeby nie wylądować zimą na mokradłach w baraku.

Duchowni i biskupi to przecież zwykli ludzie, ze zwykłymi ludzkimi zaletami i wadami. I my także powinniśmy to rozumieć oceniając ich. Nigdzie nie ma ideałów. Cerkiew to skupisko ludzi nieidealnych, którzy powinni zmierzać do doskonałości. Problem polega na tym, że nasi duchowni skupili się na byciu nieidealnymi, zapomnieli o doskonaleniu się i swoją funkcję sprowadzili do poziomu zwykłej pracy (której wcale nie wykonują przykładnie o czym świadczy poziom kazań), oczekując jednocześnie czołobicia. Tylko z jakiej racji???

Osobiście jestem bardzo rozczarowana i zawiedziona postępowaniem duchownych. Zrezygnowałam z aktywnego uczestnictwa w życiu parafii. Doszłam do wniosku, że zamiast wnikać w skandale, zależności i sytuację ziemskiej organizacji pod nazwą PAKP, skupię się na własnym życiu duchowym. Rolą duchownych jest sprawowanie sakramentów. Ja jako chrześcijanka mam potrzebę i wręcz obowiązek względem swojej duszy w nich uczestniczyć. Czy sprawowane są one godnie czy nie, nie mnie osądzać, ale skoro Pan Bóg wybiera takich, a nie innych ludzi do ich sprawowania, to są sprawowane godnie. Sądzę, że słowa „Спасайся сам, а вокруг тебя спасутся многие” będą właściwą pointą mojej wypowiedzi.

Napisała: Qwer

Reklamy
Komentarze
  1. Starik pisze:

    Niektórym już mocno nadojedło i będzie coraz więcej tego https://bractvospasa.wordpress.com/2015/06/23/prawoslawni-w-polsce/

    • Qwer pisze:

      Ludzie zmęczeni są fałszem i obłudą w codziennym życiu. Będąc w wieku dziecięcym dziadkowie i rodzice uczyli ich szacunku i miłości do Boga oraz, że w trudnych momentach należy się modlić. Kroki swe kierują do cerkwi, gdzie poszukują duchowego ukojenia, prawdy, sprawiedliwości. Niestety w większości przypadków tego nie znajdują.

      Widzą z kolei księży prawosławnych namiętnie piętnujących małżeństwa prawosławno-katolickie i jednocześnie wydających własne dzieci za innowierców (wyznanie przestaje być istotnym problemem w obliczu wysokiego statusu materialnego zięcia czy synowej). Widzą nieustanny pęd za pieniędzmi, gdzie nie przeszkadza nikomu zbieranie datków w momencie kanonu eucharystycznego. Widzą drogie auta duchownych co niedzielę proszących o ofiarę. Widzą brak obycia i kultury względem wiernych. Można tak długo wyliczać. Duchowni na tyle przyzwyczaili się do takiego stanu rzeczy, że nie zdają sobie sprawy, że ubywa im wiernych. Ubywa i będzie ubywać! W poszukiwaniu ideału ludzie będą konwertować do innych kościołów i związków wyznaniowych, albo w ogóle przestaną uczęszczać na nabożeństwa lub będą to robić okazjonalnie.

      Masz rację Starik, co chwilę będą się pojawiały bractwa typu „Spasa”, skupiające niezadowolonych prawosławnych, jednakże ich działania wg mnie nic pozytywnego nie wniosą. Przeciwnie – w przypadku bardziej radykalnych członków możemy spodziewać się raskołu, co będzie miało opłakane skutki dla i tak niewielkiej Cerkwi w Polsce. Podziały nie służą nikomu.

      Mimo wszystkich negatywów, potępiam występowanie z PAKP. Nie potrzeba nam rozdrobnienia i ośmieszania, a konsolidacji i modlitwy o zmiany.

  2. typ pisze:

    Autorka tego artykułu ma najwyraźniej problemy z logicznym myśleniem, raz pisząc „Czy sprawowane są one godnie czy nie, nie mnie osądzać” aby zaraz później osądzić, że jednak są sprawowane godnie. Pisze też: „Duchowni i biskupi to przecież zwykli ludzie, ze zwykłymi ludzkimi zaletami i wadami. I my także powinniśmy to rozumieć oceniając ich” sama jednak zdaje się tej myśli nie trzymać, bo ocenia na początku, że Pajsjusz ma „nietani przecież rower”, przy czym zakładając, że jego posiadanie uniemożliwia (ze znanych tylko autorce powodów) wykonanie 50 pokłonów dziennie za trzódkę gorlicką (inną sprawą jest to, że wrzucanie takich fotek na neta trąci mi lalusiostwem). Inny przykład pokrętnej logiki: „Pachnie od niego ładanem, więc pali go podczas modlitwy” (jak gdyby ładanu nie można było palić poza modlitwą). A oto już czysta fantazja autorki: „Pościł – to na pewno” (może go po prostu nerwy zjadają?). Co do oceniania duchownych to osobiście uważam, że mamy jak najbardzie prawo wskazywać w ich zachowaniu to co uważamy za nieprawidłowe (tym większe prawo im wyżej osoba stoi w hierarchii), napisano przecież: „Wy zaś nie tak [macie postępować]. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa!” (Łk. 22,26). Czy mając sługę w domu nie zwrócilibyśmy mu uwagi jeśli coś nam by się nie spodobało w jego zachowaniu? W dodatku patrząc z czysto ludzkiej strony to człowiek ma tendencję do odrywania się od rzeczywistości, jeśli nie dochodzą do niego informacje zwrotne od niej; nic dziwnego, że w cerkwi szerzą się patologie i duchowni nie widzą w tym nic złego jeśli większość wiernych siedzi cicho jak mysz pod miotłą.

    W artykule poruszono jednak kilka ważnych spraw w związku z bp. Grzegorzem, do których chciałbym się odnieść i może rzucić trochę światła na naszego „światoszeńkę”:

    1. ” i w rozwalonym od strony duchowej klasztorze” – i trzeba dodać, że bielsko-supraski „światoszeńka” się również do tego rozwalenia przyczynia, traktując monaster jako swoją własność: wyciąganiem mnichów na święta do innych parafii (chociażby dlatego, że Jakub białostocki nie dał mu kierowcy, do czego jest zobowiązany), przyjmowaniem swoich gości w monasterze przy specjalnych kolacyjkach i tym samym angażowaniem mnichów do ich szykowania, a później obsługiwania stołu, angażowanie mnichów do pracy na jego posesji przy ul.3-go Maja i wsadzaniem nosa w sprawy monasteru. A cała ta prywata pod płaszczykiem pozy bogobojności.

    2. „Jest służalczo-poddańczy wobec rządów i decyzji metropolity Sawy” – a dlaczego ma takim nie być jeśli został „wyświęcony” tylko po to, żeby poprzeć kandydaturę Sawy na tron metropolity, tak samo zresztą jak Jakub i ś.p. Miron. Przy czym kanoniczność święceń Grzegorza, Jakuba i Mirona budzi wielką wątpliwość, gdyż nie uczestniczył w nich żaden metropolita, co jest wymogiem kanonów.

    3. „Jego homilie są zazwyczaj przemyślane, przepełnione nauką św. Ojców” – różnie z tym bywa, słyszałem go raz podczas wykładu w Centrum Kultury Prawosławnej w Białym i powiem jedno: jedyne w czym się „pokazał” to zdanie w stylu, że „my szanujemy każdy język”, po czym zaraz z jęz. polskiego przeszedł na rosyjski (sam wykład od strony merytorycznej był nad podziw słaby). Oczywiście nie jest to jeszcze poziom takiego o.Andrzeja Sacharczuka z soboru białostockiego, który na kazaniu w trakcie liturgi po polsku traktuje wiernych jak stado baranów nie rozumiejących tego języka i cała jego homilia polega na streszczaniu Ewangelii (czytanej przecież po polsku). Jeśli się już nic porządnego od siebie nie potrafi wymyśleć to można przecież przeczytać fragment jakiegoś komentarza do danego fragmentu Ewangelii.

    Nie podoba mi się również to, że Grzegorz stale mówi po rosyjsku (jeśli tak można określić jego pseudorosyjskie „bałakanie”). Rozumiem, że można cenić tę kulturę i język, używając go w kontaktach z osobami nie znającymi innego języka niz rosyjski, ew. od czasu do czasu coś tam słownie wtrącić ale bez przesady: po pierwsze wierni w Polsce to nie Rosjanie, a po drugie naukę trzeba trzeba krzewić w języku zrozumiałym dla ogółu a nie uderzać w kosmopolityzm, sprawiający że Prawosławie jest nadal traktowane jako relikt zaborów. Dla mnie to antyapostolska postawa, w dodatku nieodpowiedzialna, bo przez pryzmat biskupa, jako osoby publicznej, patrzy się na ogół wiernych.

    Podsumowując „światoszeńka” wręcz oczarował mnie przy pierwszym spotkaniu, jednak po dłuższym „osłuchaniu się” z nim, rozmowach i zorientowaniu się w porządkach jakie mają miejsce w monasterze supraskim osoba ta zaczęła mnie coraz bardziej irytować, coś mi w nim coraz bardziej nie pasowało. Efekt potęguje maniera jaką pielęgnuje: często wznoszone ręce ku górze, jakby w geście pozdrowienia papieskiego (czy tylko ja zauwazyłem, że czyni znak krzyża praktycznie nie trzema palcami a pięcioma, jak rzymscy katolicy?), niemalże sylabizowanie słów (jak gdyby mówił do idiotów) no i ten głos, jak gdyby stylizowany na beczenie baranka choć bardziej przypominający syczenie grzechotnika. Jego osoba trąci mi jakimś teatrem i udawaniem w wielu aspektach – „na złodzieju czapka gore”, można rzec, biorąc pod uwagę bardzo prawdopodobną niekanoniczność jego święceń.

  3. tgb pisze:

    Autorka tego artykułu ma najwyraźniej problemy z logicznym myśleniem, raz pisząc „Czy sprawowane są one godnie czy nie, nie mnie osądzać” aby zaraz później osądzić, że jednak są sprawowane godnie. Pisze też: „Duchowni i biskupi to przecież zwykli ludzie, ze zwykłymi ludzkimi zaletami i wadami. I my także powinniśmy to rozumieć oceniając ich” sama jednak zdaje się tej myśli nie trzymać, bo ocenia na początku, że Pajsjusz ma „nietani przecież rower”, przy czym zakładając, że jego posiadanie uniemożliwia (ze znanych tylko autorce powodów) wykonanie 50 pokłonów dziennie za trzódkę gorlicką (inną sprawą jest to, że wrzucanie takich fotek na neta trąci mi lalusiostwem). Inny przykład pokrętnej logiki:
    „Pachnie od niego ładanem, więc pali go podczas modlitwy” (jak gdyby ładanu nie można było palić poza modlitwą). A oto już czysta fantazja autorki: „Pościł – to na pewno” (może go po prostu nerwy zjadają?). Co do oceniania duchownych to osobiście uważam, że mamy jak najbardziej prawo wskazywać w ich zachowaniu to co uważamy za nieprawidłowe (tym większe prawo im wyżej osoba stoi w hierarchii), napisano przecież: „Wy zaś nie tak [macie postępować]. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa!” (Łk. 22,26). Czy mając sługę w domu nie zwrócilibyśmy mu uwagi jeśli coś nam by się nie spodobało w jego zachowaniu? W dodatku patrząc z czysto ludzkiej strony to człowiek ma tendencję do odrywania się od rzeczywistości, jeśli nie dochodzą do niego informacje zwrotne od niej; nic dziwnego, że w cerkwi szerzą się patologie i duchowni nie widzą w tym nic złego jeśli większość wiernych siedzi cicho jak mysz pod miotłą.

    W artykule poruszono jednak kilka ważnych spraw w związku z bp. Grzegorzem, do których chciałbym się odnieść i może rzucić trochę światła na naszego „światoszeńkę”:

    1. ” i w rozwalonym od strony duchowej klasztorze” – i trzeba dodać, że bielsko-supraski „światoszeńka” się również do tego rozwalenia przyczynia, traktując monaster jako swoją własność: wyciąganiem mnichów na święta do innych parafii (chociażby dlatego, że Jakub białostocki nie dał mu kierowcy, do czego jest zobowiązany), przyjmowaniem swoich gości w monasterze przy specjalnych kolacyjkach i tym samym angażowaniem mnichów do ich szykowania, a później obsługiwania stołu, angażowanie mnichów do pracy na jego posesji przy ul.3-go Maja i wsadzaniem nosa w sprawy monasteru. A cała ta prywata pod płaszczykiem pozy bogobojności.

    2. „Jest służalczo-poddańczy wobec rządów i decyzji metropolity Sawy” – a dlaczego ma takim nie być jeśli został „wyświęcony” tylko po to, żeby poprzeć kandydaturę Sawy na tron metropolity, tak samo zresztą jak Jakub i ś.p. Miron. Przy czym kanoniczność święceń Grzegorza, Jakuba i Mirona budzi wielką wątpliwość, gdyż nie uczestniczył w nich żaden metropolita, co jest wymogiem kanonów.

    3. „Jego homilie są zazwyczaj przemyślane, przepełnione nauką św. Ojców” – różnie z tym bywa, słyszałem go raz podczas wykładu w Centrum Kultury Prawosławnej w Białym i powiem jedno: jedyne w czym się „pokazał” to zdanie w stylu, że „my szanujemy każdy język”, po czym zaraz z jęz. polskiego przeszedł na rosyjski (sam wykład od strony merytorycznej był nad podziw słaby). Oczywiście nie jest to jeszcze poziom takiego o.Andrzeja Sacharczuka z soboru białostockiego, który na kazaniu w trakcie liturgi po polsku traktuje wiernych jak stado baranów nie rozumiejących tego języka i cała jego homilia polega na streszczaniu Ewangelii (czytanej przecież po polsku-jeśli się już nic porządnego od siebie nie potrafi wymyśleć to można przecież przeczytać fragment jakiegoś komentarza do danego fragmentu Ewangelii). Nie podoba mi się również to, że Grzegorz stale mówi po rosyjsku (jeśli tak można określić jego pseudorosyjskie „bałakanie”). Rozumiem, że można cenić tę kulturę i język, używając go w kontaktach z osobami nie znającymi innego języka niz rosyjski, ew. od czasu do czasu coś tam słownie wtrącić ale bez przesady: po pierwsze wierni w Polsce to nie Rosjanie, a po drugie naukę trzeba trzeba krzewić w języku zrozumiałym dla ogółu a nie uderzać w kosmopolityzm, sprawiający że Prawosławie jest nadal traktowane jako relikt zaborów. Dla mnie to antyapostolska postawa, w dodatku nieodpowiedzialna, bo przez pryzmat biskupa, jako osoby publicznej, patrzy się na ogół wiernych.

    Podsumowując, „światoszeńka” wręcz oczarował mnie przy pierwszym spotkaniu, jednak po dłuższym „osłuchaniu się” z nim, rozmowach i zorientowaniu się w porządkach jakie mają miejsce w monasterze supraskim osoba ta zaczęła mnie coraz bardziej irytować, coś mi w nim coraz bardziej nie pasowało. Efekt potęguje maniera jaką pielęgnuje: często wznoszone ręce ku górze, jakby w geście pozdrowienia papieskiego (czy tylko ja zauwazyłem, że czyni znak krzyża praktycznie nie trzema palcami a pięcioma, jak rzymscy katolicy?), niemalże sylabizowanie słów (jak gdyby mówił do idiotów) no i ten głos, jak gdyby stylizowany na beczenie baranka choć bardziej przypominający syczenie grzechotnika. Jego osoba trąci mi jakimś teatrem i udawaniem w wielu aspektach – „na złodzieju czapka gore”, można rzec, biorąc pod uwagę bardzo prawdopodobną niekanoniczność jego święceń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s